połowa DNA z Estonki, druga połowa z Fina.
13.11.1993
To
jest taki ludzik rodzaju żeńskiego, który od poniedziałku do czwartku
grzecznie chodzi na zajęcia, czyli konkretnie wykłady i ćwiczenia, z
zakresu mechaniki i budowy maszyn, bo taki ten ludzik był mądry, żeby
się wpakować w coś takiego. Podobno się to studiami nazywa. W piątek i
sobotę natomiast owy ludzik pilnuje dzieci wyrodnych rodziców, którzy w
te dwa dni postanawiają odpocząć od pociech. Ludzik za dziećmi jakoś
specjalnie nie przepada, bo jedno już w domu ma własne, ale nie narzeka,
bo jakoś zarabiać trzeba. Ambicji się zachciało. Ponadto ludzika można
spotkać na rowerze, bo nawet jeśli zna się na samochodach jak mało kto,
to na własny ją nie stać. Wieczorami natomiast zwyczajnie siedzi w domu,
próbując jakoś ogarnąć własne życie.
A niedziela… Niedziela jest zależna od ekscesów jej własnego, prywatnego dziecka.
Ludzik
tak właściwie jest całkiem miły w obyciu. Ciągle się uśmiecha, choć
czasem (albo raczej często) uśmiech ten nabiera ironicznego wyrazu. Nie
szuka problemów, czasem pomarudzi, kłócić się nie lubi, ale dogryzać
komuś i owszem. Ale tak, to nawet całkiem da się z nią porozmawiać.
Najlepiej o... Może o tym, jak fascynujący jest pasjans w komputerze? Choć o wiele pasjonujące są w tym komputerze gry. A jeszcze lepsze od tych w komputerze są te na konsoli, ale wszystko to razem pożera zbyt dużo czasu.
Taki to też spokojny ludzik, bo nie lubi pakować się w tarapaty, ale tak
to już bywa, że nie możemy mieć tego, co byśmy chcieli, więc kłopoty z
reguły przychodzą same. Nagminnie.
Lubi
jeszcze ten ludzik oglądać baseball. I żużel. Albo właściwie wszystkie sporty
lubi oglądać. I lubi jeździć na łyżwach, bo to przecież takie zabawne. Lubi marnować czas, grając na komputerze. No i może lubi… Kolczyki sobie kupować, najlepiej
kolorowe. Lubi też sorbet jagodowy i surową marchewkę. Pałętać się lubi
po wszelakich dziurach, co zwykle kończy się tym, że trafia tam, gdzie
nie powinna w najmniej odpowiedniej chwili. Ciągnie ją do łamania zasad,
to chyba przeszło genetycznie z matki. Lubi odrobinkę niebezpieczeństwa
i adrenaliny. Ale nade wszystko uwielbia sobie wetknąć słuchawki do
uszu i wszystko mieć w głębokim poważaniu. Zwłaszcza przypisane z góry role kobiety i mężczyzny w jakimś staroświeckim świecie, bo jakoś kompletnie nie pasuje do tego wzoru.
Jej własne, prywatne dziecko jest dokładnie pięć lat starsze (co do dnia), ma na imię Mads,
oczywiście z nią mieszka i śmie nazywać się bratem. Z innej mamuśki co
prawda, ale z ojca tego samego. I choćby nie wiadomo jak bardzo chciała,
nie zdoła się go wyprzeć, bo tak samo rudy jest, takie same wydatne
usta ma i do tego jeszcze kurdupel. Biedny ludzik robi za panią domu,
skoro rodziców (albo raczej jednego, ojca przecież) już nie ma. I z
reguły wyciąga to swoje dziecko z kłopotów, jeszcze bardziej się w nie
wplątując. Tak zazwyczaj schodzi jej cała niedziela. Ale przecież ma
wprawę w niańczeniu, prawda?
Nie narzeka. Głowa wyżej, uśmiech na ustach, cycki do przodu i rusza na podbój świata.
___
Panienka autorka bywa codziennie, kiedy tylko może i należy się jej bać, bo czasem beszta.
A Veikka szuka obiektu westchnień, za którym mogłaby naiwnie biegać :)
tytuł od Hanny Kowalewskiej - Tego lata, w Zawrociu.
[Jesteśmy we dwie na razie na blogu, takie samotne, choć podpatrzyłam że sporo chętnych się znalazło na powrót Sztokholmu ;)
OdpowiedzUsuńGeneralnie to nie wiem jak nasze panie połączyć, więc jakbyś rzuciła jakimś pomysłem, to byłabym niezmiernie wdzięczna. Na koniec dodam tylko, że śmiać mi się straszliwie chciało, czytając kartę i wspomniany w niej pasjans na komputerze, bo mi się przypomniał znajomy, co przed obroną kupę kasy przegrał na internetową ruletkę x)
Tyle. Dziękuję za powitanie i kłaniam się nisko!]
Sigrid
[Lenistwo, ah lenistwo! Skąd ja to znam? Niestety ja swoją poprzednią panią niespecjalnie lubiłam, więc zebrałam się z pomysłem na nową, bo ktoś mnie zmotywował do zapisania się tutaj...
OdpowiedzUsuńZnać, niespecjalnie widzę sens by się znały, bo niby skąd? Sigrid nie uczęszcza na żaden kierunek studiów, tak jak i nie pracuje, póki co. Jest z innego miasta i nie zna tutaj nikogo. Jedyne co mi wpada do głowy, to jakby natknęły się na siebie na osiedlu np? Veikka mogłaby niańczyć jakieś bachorki, Sigrid by własnie wracała/ wychodziła i coś by się musiało stać, by zaczęły ze sobą rozmawiać. No cóż... generalnie krucho u mnie z pomysłami, bo i postać niezbyt towarzyska. Na razie :)]
Sigrid
[No cześć, dziękuję za powitanie :) Szczerze mówiąc wolałabym, gdybyś mi podrzuciła w komentarzu te moje błędy - literówek się nie doszukałam w wersji, którą mam w wordzie, więc zakładam, że chodzi Ci o dla niego, które don mi już prywatnie podała, ale mnie uprzedziłaś - bo przynajmniej miałabym kontrolę nad zmianami, ale trudno. Besztać nie besztam, po prostu mówię, jako fanka uczenia siebie nawzajem, niemniej dziękuję za czujność. :)
OdpowiedzUsuńDodatkowo: mam słabość do rudzielców, a Twój należy do ładnych, więc lajk za zdjęcie.]
E. Svalander
[W takim razie za zawala również dziękuję! ;)]
OdpowiedzUsuńE. Svalander
[Mam taki pomysł, dość prosty. Veikka wydaje się znać na maszynach, a jeśli te obejmują i samochody, mogłaby zostać wybawcą Sorena. Ten jako artysta nie ma zielonego pojęcia na temat budowy silnika ani niczego innego, co mogłoby się w aucie zepsuć, dlatego kiedy to stanęłoby na środku drogi, on sam czekałby tak na jakiegoś anioła, który by go poratował. Veikka zjawiłaby się i pomogła, a w zamian mógłby zrobić, co tylko by chciała, bez żadnych granic rozsądku.]
OdpowiedzUsuń[Zacznij, zacznij. Gdybym ja to zrobiła, skończyłoby się na tym, że zepsuł mu się samochód, a lanie wody mi się nie widzi.]
OdpowiedzUsuń[Czeeść. Zaproponowałabym coś pewnie, ale mi to damsko-damskie jak krew z nosa niestety idą i ani w tym akcji ciekawej, ani sensu, więc chyba pozostanę przy opcji pochwalenia karty. Zabawny sposób przedstawienia postaci. No i wielki plus za Estonię ;D]
OdpowiedzUsuńSolane
[ A ja mniej uroczyście zapowiadam, iż w tych łzach to chyba zatoniesz. Ja zresztą też.
OdpowiedzUsuńNo ale, jak wyjątkowo mam czas - jedziem z wątkiem jakimś? ]
[ Kup sobie dmuchane skrzydełka na ramiona. Albo lepiej ponton.
OdpowiedzUsuńAle postać sympatyczna, toż żal taką porzucać c: Co do wątku, to przewijało się tam jakieś powiązanie z bratem Veikki (muszę stworzyć jakieś sensowne opisy powiązań, chooleeeeraaa), więc może akcja typu gdy w domu nie ma nic, to w oparach dymu i wśród powszechnej radości zjawia się wybawiciel (Lasse) z garnkiem zupy czy lecza czy co tam się jeszcze w garnkach robi i trzyma.
Jak to wszystko brzmi bez sensu, jak na to patrzę :< ]
[ Ale daje punkt zaczepienia, więc jest na plus :'D ]
OdpowiedzUsuńBywały chwile, kiedy Lasse zostawał przypadkowo zbawcą świata. Takiego mikroskopijnego świata, składającego się zasadniczo z jednej osoby i ewentualnie jakiejś przyległości. Ale niesienie wybawienia zawsze się liczy, choćby to wybawienie miało postać lecza.
No i niósł to wybawienie. W garnku. Przez dwie ulice, bo nie miał ochoty czekać na autobus. No i dlatego, że wiadomość, którą dostał, była tak jakby trochę ponaglająca. A dostał ją godzinę temu. Przechodnie co prawda patrzyli się cokolwiek dziwnie, ale cóż. Robienie za matkę na ćwierć etatu zobowiązuje.
I nie, absolutnie nie miał nic przeciwko gotowaniu dla swoich znajomych - gotowanie to fajna sprawa, i tak robi to dla pięciu osób, więc jedna czy dwie w tę czy we w tę nie robi różnicy. Gorzej, gdyby to miało być kolejne pięć osób. Albo dwadzieścia. Lubił wyświadczać przysługi, prawda, ale są pewne granice i za bezdurno pracy firmy cateringowej odwalał nie będzie.
No, ale to nie była taka sytuacja.
Wreszcie, po chyżym przemierzeniu tych kilku ulic i wspięciu się na schody, zapukał do drzwi mieszkania, jednocześnie dokonując dziwacznych manipulacji z garnkiem, by ostatecznie oprzeć go sobie o biodro. Wyglądał teraz jak karykatura osiemnasto- lub dziewiętnastowiecznej praczki. Bardzo nieudana i średnio oczywista karykatura. Która właśnie próbowała sięgnąć do jednej z kieszeni spodni po papierosa i jednocześnie utrzymać garnek w takiej pozycji, co by nic się z niego nie wylało.
[Cześć :]
OdpowiedzUsuńDziękuję za powitanie :D Odpowiadając na twoje pytanie, tak, Stanley Novak jak najbardziej wystarczy, chyba że miałoby to stanowić jakiś problem, to wtedy może w linkach widnieć jego prawdziwe imię :]
Cieszę się, że jesteś chętna na wątek z moim Chłopaczkiem :D Masz może jakieś pomysły? :]]
[Stanley]
[A moze Melvin bedzie jej obiektem westchnien?]
OdpowiedzUsuńMelvin
[Tak naprawdę to nic innego nie przychodziło mi do głowy. Veikka jest taka mało dziewczęca, lubi to co faceci, więc dzięki temu mogą/mogli kiedyś spędzać ze sobą dużo czasu. No i ona wtedy się zauroczyła. Albo możemy zacząć wątek, gdy są takimi dobrymi znajomymi od wspólnych wyjść wieczorami, zabawy itd. i ona nagle sobie właśnie to uświadamia. Bo tak zaczynać już po fakcie, to trochę dziwnie. A tak to wątek dłuższy wyjdzie troche. Jak wolisz.]
OdpowiedzUsuńMelvin
[Czyli czas zacząć myśleć nad podstroną, gdzie więcej napiszę o Petrze :p Najpóźniej jutro się pojawi i pomyślimy nad wątkiem :)]
OdpowiedzUsuńPetra
[No 8 lat w tym wieku to już nie taka straszna różnica, jak np. by ona miała 12 a on 20. Oboje dorośli itd.
OdpowiedzUsuńCoś wymyślimy jakoś niedługo. I nie szkodzi, każdy ma prawo mieć zły dzień.]
Melvin
[Ten, ten typ, oczywiście. A chcesz może zacząć? Nie mam głowy teraz do tego, przepraszam..]
OdpowiedzUsuńMelvin
[Dziękuję, że mnie powitałaś <3 Tak, jak Ci napisałam w mejlu, postaram się wygospodarować trochę czasu na stworzenie tutaj drugiej postaci, a wtedy masz wątek w pierwszej kolejności. Obiecuję <3]
OdpowiedzUsuńLovisa
[W przedostatnim akapicie masz podkreśloną kropkę, tuż za imieniem Mads. Takie tam wytykanie nie-błędów, ale uznałam, że dam znać.
OdpowiedzUsuńCzytam kartę Veikki już drugi raz, już wreszcie mając tutaj postać, ale nie mam pojęcia jak ich połączyć, także chyba musimy dać sobie spokój ze wspólnym wątkiem, przynajmniej na razie.
Ale cześć! :D]
Vinter-Hult
[Cześć :]
OdpowiedzUsuńWiem, wiem - póki co Stana trudno gdziekolwiek spotkać, bo czort jeden wie skąd on w ogóle się wziął i co robi, ale ulegnie to zmianie z czasem xD xD Na lepsze, mam nadzieję :P
Twój pomysł na wątek jest jak najbardziej sensowny :D :D I będzie zabawnie przynajmniej xD xD
Kto zaczyna? ;)]
[Zapomniałam się podpisać - Stanley]
Usuń[Stanley]
OdpowiedzUsuń[Może ta z pomocą? A potem już jakoś pójdzie; najgorzej, jak wiadomo, jest zacząć ;)]
[Okej, nie sprawy :)
OdpowiedzUsuńChoć gdybyś nie mogła myśli zebrać, to daj znać; zacznę wątek, jakby co :D]
Zamarł w pół ruchu, z upragnionym e-petem już w ręku i ze wspartym o biodro garnkiem, z którego niebezpiecznie zsuwała się pokrywka. Zaskoczony był dwiema rzeczami - raz, szybkością otwarcia drzwi, spodziewał się, że dobrych kilkanaście minut będzie kwitł na klatce, a dwa, że drzwi nie otworzył Mads, tylko jakaś dziewczyna. Dziewczyna w pewien sposób do Madsa podobna i bardzo zdecydowanie z nim spokrewniona.
OdpowiedzUsuńOczywiście, wiedział, że jego kumpel ma siostrę. Napomykał o niej czasami, raz czy dwa mignęła mu z daleka, ale żeby się widzieć twarzą w twarz - to dopiero teraz. I był cokolwiek zakłopotany. Mimo sporej ilości kobiet w życiu - siostra, wiadomo, jakieś przeszłe relacje, jakieś znajome, no i obecnie dwie współlokatorki - bywało, że przy płci przeciwnej zachowywał się cokolwiek ciapowato, jakby go coś strzeliło i powrócił nagle na początek okresu dorastania, ewentualnie zamienił się na osobowość z Brunonem Schulzem. Problem zwłaszcza dotyczył kobiet świeżo poznanych - bo siostra, współlokatorki, byłe, znajome, to wszystko jest już przypisane do jakiejś kategorii i wiadomo, jak się zachować. Nie posiadał jeszcze kategorii "siostra kumpla".
Przeanalizował pytanie dziewczyny i, nie potrafiąc znaleźć jakiejś sensownej odpowiedzi, odparł zupełnie bez związku pierwsze, co wydało mu się właściwe:
- Leczo przyniosłem.
Chwycił garnek w obie ręce; pokrywka pod wpływem ruchu przesunęła się na miejsce, e-papieros wciskał się w kości dłoni.
[oj tam, każdy ma złe dni. Lub cały ciąg takich. Ja też najwyższych lotów odpisów nie tworzę.]
Lasse