14.09.2014
Nowy shoutbox u dołu strony - poprzedni blokował dodawanie komentarzy w niektórych zakładkach.

piątek, 12 września 2014

Métropolitain

Matthias Björklund
09.11.1983

Dla niego najłatwiej byłoby, gdyby wszystko dało się zamienić w grę. Codzienne wyjście do sklepu mogłoby przedstawiać się jako łatwa, planszowa, natomiast inne przedsięwzięcia spokojnie można by zawrzeć w bardziej skomplikowanych strukturach. W każdym razie - Björklund to człowiek, który w każdej odniósłby sukces. Na tym polega ni mniej, ni więcej jego życie - na ciągłym mierzeniu sił na zamiary, stresowym planowaniu, a później zbieraniu pochwał. Zajmuje się mnożeniem pieniędzy ludzi nie mających potrzeby znać czterech podstawowych działań matematycznych. Siedzi bardzo długo nad ich finansami, nie wyrzucając z myśli ani na chwilę szkicu działania na giełdzie. Sam w trochę inny sposób obraca własnym majątkiem; ciągnie go do gier karcianych, coraz bardziej i bardziej, a niestety samo oglądanie partyjek pokera przestaje mu powoli wystarczać.
Ma całkiem wygodne podejście do świata; lubi mieć pełen portfel, dobre jakościowo ubranie, skórzane buty, niezły samochód. Na szczęście natura - o ile poskąpiła trochę urody - sprawiła, że  głowa jest mocno przymocowana do karku. Zarobienie czegokolwiek nie przychodzi mu łatwo. Czerwone szelki przynoszą ze sobą mnóstwo stresu i wyrzeczeń, zwłaszcza, że rynek jest wymagający, a i klient nigdy go nie oszczędza, choć tak naprawdę sam nie wie, ile posiada pieniędzy. Zawsze jednak można zrzucić winę na służącego...
Zachowuje się nienagannie i naturalnie, choć brak mu przy tym jakichkolwiek mocniejszych emocji. Czasem myli pracę z życiem, więc zwraca się do ludzi dosyć oficjalnie, a czasem wręcz pokornie, jak do mniej cierpliwych chlebodawców. Oczywiście wśród przyjaciół przybiera nieco bardziej człowieczy kształt i nie wydaje się taki przerażający, ale zachowywanie chłodnego profesjonalizmu podoba mu się niebywale. Warto jednak pamiętać, że też ma swoje wady: nieraz wpada w złość, nie liczy się ze słowami doradców, bywa krnąbrny. Jednak dobrych manier raczej nie zapomina - a niektóre proste czynności umilające innym dzień nie są dla niego wielkim wysiłkiem.


9 komentarzy:

  1. [Witam na blogu :) :)
    Mam nadzieję, że będzie ci się tutaj miło pisało xD
    Nie mam w chwili obecnej za bardzo pomysłu na wątek z twoją postacią, ale jeśli wpadłoby ci coś do głowy, to daj znać :]]

    [Stanley]

    OdpowiedzUsuń
  2. [Co ja widzę! :3
    Zacny pan, szkoda teraz, że mam taką dziecinkę w porównaniu do Matthiasa. Frija taka ładna i niesamowicie kojarzy mi się z paniami kreowanymi przez Fitzgeralda, skoro już siedzę ostatnio w jego powieściach.
    Wszystko ładnie, tylko ja jestem dzisiaj wypruta i bezpomysłowa, więc mówię tylkoCześć :P]

    Sigrid

    OdpowiedzUsuń
  3. [Jeśli podtrzymujesz wersję o utrzymaniu poprzedniej relacji to chyba aż za bardzo jestem ciekawa, co profesjonalny Matthias zrobi jak dostanie mu się od Solane jakąś poduszką.]

    Solane

    OdpowiedzUsuń
  4. [Cześć! Przyszłam powitać nową postać, bo choć nie wiem, jak można by połączyć naszych panów (niestety Erik nie z tych, co mają wspólnego cokolwiek z giełdą, chyba że ze względu na podobny wiek są jakimiś kumplami z przeszłości, szkoły czy czegokolwiek, jeśli lubisz wątki męsko-męskie) to muszę przyznać, że fajny jest ten Matthias (lajk za imię) i że zdjęcie ma ładne, o.]

    Erik Svalander

    OdpowiedzUsuń
  5. [No, to mam nadzieję, że będzie Ci się miło pisało na Twym własnym blogasku :)]

    OdpowiedzUsuń
  6. [Ach, to miło mi poznać kolejnego z Adminów :) :)
    Osobiście przeważnie nie mam problemów z wymyślaniem wątków, tylko ostatnio za bardzo głowy do niczego nie mam... Postaram się jakąś sugestią rzucić jeszcze dzisiaj, a jeśli nie, to jutro :)]
    [Stanley]

    OdpowiedzUsuń
  7. [Dzień dobry. Nie jestem od oceniania karty, czy postaci, dlatego tylko powiem, że przyjemne wrażenie wywołuje Matthias. Jest taki sympatycznie normalny. Co ty na to, zeby poznali się przez wspólnych znajomych? Ojciec Jannike był przedsiębiorcą (uwielbiam olbrymią gamę znaczeń tego słowa), stąd znalaby ludzi ze środowiska Matthiasa. Jakies małe przyjęcie na ktore zaciągnął ją syn jednego z klientów Twojej postaci. Co o tym myślisz?] Jannike Carlssen

    OdpowiedzUsuń
  8. [Ha! Co ja za herezje tu własnie przeczytałam. Nigdy nie odnotowałam u Ciebie problemów z wymyślaniem, prędzej w zaczynanie bym wątpiła. Ale dobrze, chociaż według mnie to ciekawym pomysłem zarzuciłeś, to może nie widząc zbytnio powiązania względem naszych postaci, niech zostanie już bankiet, na który akurat Sigird by się z ciekawości wkradła. I może Matthias jako pierwszy, by się zorientował, że coś nie gra. Raczej nie miałaby na sobie pięknej wieczorowej sukni, ale mogłaby wyglądać w miarę klasycznie i nikt nie zwracałby na nią, aż takiej uwagi, no i później coś by mogło z tego wyjść. Jakieś awantury, nie awantury. Napady szału, złości, depresji. Cały pakiet emocjonalnej niestabilności mogę Ci zapewnić :D
    To teraz chcesz zaczynać?]

    Sigrid

    OdpowiedzUsuń
  9. [Dawno temu, z inną postacią i krócej niżbym chciała.
    Hej. ]

    Jannike

    OdpowiedzUsuń