14.09.2014
Nowy shoutbox u dołu strony - poprzedni blokował dodawanie komentarzy w niektórych zakładkach.

sobota, 13 września 2014

Przypadkowe rozstanie śliwki i pestki.

Jannike Carlssen 
26 lat
na pół etatu pracuje w gimnazjum, dwa razy w tygodniu prowadzi zajęcia z angielskiego w prywatnej szkole
w bezsenne noce i bezsensowne dni pisze do szuflady
wydała tomik wierszy, ale się do niego nie przyznaje


Opiera plecy o ścianę, przypominając współczesną kariatydę. Pali papierosa mocno zaciągając się dymem, pochłaniając go jakby było to słodkie grono. Oblizując wargi patrzy na ludzi, niewiele młodszych od nich i czuje nieprzyjemny ucisk w klatce. To zazdrość zżera ją od środka, trawi jej serce, bo płuca oddała waniliowym cygaretkom; głowę postanowiła zostawić dla siebie.
Poszła na studia kochając Goethego, sypiając z Byronem i modląc się do Boga.Wierzyła w wyższy byt, w życie po śmierci i nawet lubiła chodzić do kościoła, siadać na drewnianej ławce i zwracać się do Niego. Przed matką-schizofreniczką uciekała do zimnych murów, sprzątała plebanię i prosiła Boga o zwrot ojca, bo przecież jedno zmartwychwstanie w tą, czy w tą, nie robi różnicy. Prawda? Uczyła się Biblii na pamięć z nadzieją, że On widząc jej trudy pomoże jej i nie będzie wystawiać na próby jej kruchej wiary. Czas przeszły. Nie wierzy, Biblię uważa za zwykłą książkę a różaniec zostawiła w Londynie.
Matkę jednak wzięła. Przestała denerwować się, że nikogo nie rozumie; przebywa w ośrodku, nie szpitalu i tak rozwija się jako malarka. Ciągle powtarza, że to przez tą deszczową Anglię, ciągle przeprasza Jannikę za krzywdę której nie może cofnąć. Pewnie byłoby łatwiej wybaczyć, gdyby spojrzenie w lustro rano tak nie bolało, gdyby bliznę można było usunąć a o wszystkim zapomnieć. Zaciska zęby, nie płacze tylko wyje bezgłośnie, tupie nogami nie uginając kolan i bije poduszką ścianę. W swym szaleństwie niegroźna, niełatwa do zrozumienia, ale względnie przyjazna.
Mężczyzn się wstydzi, kobiet boi; koty wprawiają ją w zakłopotanie, psy zaś zadziwiają; dzieci dają nutkę nadziei. Po dziesięciu latach wróciła do Sztokholmu i nie czuje się jak w domu.

12 komentarzy:

  1. [Pustkę mam dzisiaj w głowie totalną, nie potrafię się nawet przywitać sensownie, no ale - czeeeeeść :)]

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Witam się grzecznie i chwalę kartę, bo ładnie napisana (nie ma to jak niekonkretne komplementy). Jakiś wątek, może, coś?... ]

    Lasse

    OdpowiedzUsuń
  3. [Szkoda, że nie zrobiłaś w końcu tej narzeczonej. No ale cóż, tak czy siak wątek będzie, prawda?]

    Melvin

    OdpowiedzUsuń
  4. [Banalny, ale nie taki zły. Ale chodzi Ci o to, że po prostu by się nie poznali i dlatego rozmawiali jak nieznajomi? Ciężko by było z czymś takim.]

    Melvin

    OdpowiedzUsuń
  5. [No i co dalej? Szczerze mówiąc mam wrażenie że po dwóch, trzech odpisach znudzi mi sie ten wątek i po prostu go przerwiemy. Jakoś nie przepadam za wątkami typu "no spotkają się, pogadają, a później zobaczymy", bo później nic z tego nie wychodzi. Jannike jest taka... inna. Wydaje się być trudnym człowiekiem. Z pewnością on by nie miał do niej cierpliwości, ale to, że kiedyś byli razem, trochę zmienia postać rzeczy. Nie chcę, żeby relacje między nimi były wrogie, dlatego coś tego typu odpada. No mogą się spotkać, albo zróbmy tak, że on zobaczy ją palącą z daleka, podejdzie żeby spytać czy da papierosa, a gdy zobaczy jej twarz, rozpozna ją. Może nalegać na spotkanie, na które ona nie będzie z początku chciała iść, ale w końcu ulegnie. No a później to nie wiem co mogłoby być. Nie mam pomysłu za bardzo. Chyba po prostu zaczniemy tak i zobaczymy jak się potoczy, jak coś to przerwiemy wątek, ok?
    I zaczniesz?]

    Melvin

    [PS. Wiem, że bardzo dużo truję, ale nie bij :(]

    OdpowiedzUsuń
  6. Ból psychiczny dosięga każdego, który ma coś na sumieniu i każdego, który żyje tym, co już minęło. Ból, zarówno psychiczny jak i każdy inny, nie ma ograniczeń i gdy się pojawia, lubi trwać długo. Męczyć ludzi, czasem i nawet zamęczyć.
    Melvina ból ogarnia codziennie. Gdy kładzie się spać. Gdy już śpi. Kiedy budzi się, robi śniadanie i myje zęby. Nawet wtedy, gdy chodzi do pracy. A szczególnie, kiedy to przebywa sam na sam ze sobą, swoją świadomością i wspomnieniami.
    Odkłada ostatnią tacę, na jego szczęście pustą. A raczej rzuca. Szkoda, że nie w jakiegoś współpracownika, to przynajmniej poprawiłoby mu humor. Zdejmuje fartuch i pośpiesznie sięga ręką do kieszeni kurtki, w poszukiwaniu paczki papierosów. Pustka. Nie ma w niej nic, oprócz ledwo działającej zapalniczki, która to bardzo często lubi go denerwować i nie działać wtedy, kiedy chce zapalić. Tym razem gdy tylko nie wyczuł pudełeczka z fajkami zaczęła ogarniać go wściekłość. Ściągnął i założył na siebie skórzaną kurtkę, w międzyczasie kierując się do wyjścia za budynek restauracji. Ma przerwe, więc chociaż może odetchnąć.
    Przesuwa masywne drzwi i czuje na twarzy chłodny powiew jesiennego powietrza, jednak mimo to, nie zapina się.
    W pierwszej chwili zauważa dym, dopiero później postać, kobiecą. W jego oczach pojawia się nadzieja, że nie zmarnuje dziesięciominutowej przerwy na bezmyślnym siedzeniu i patrzeniu się w szare, otynkowane ściany pozostałych budynków. Stoi tyłem, jednak mimo wszystko podchodzi do niej i kładzie rękę na ramieniu, w duchu błagając, żeby nie przestraszyła się, nie uderzyła go, a co najgorsze - by nie posądziła go o jakiegoś zboczeńca.

    [Mi takie pisanie nie przeszkadza. Lubię się rozpisywać, ale od czasu do czasu trzeba odpocząć i pisać normalnie. Ważne, że to nie 2 czy 3 zdania.
    Chyba też wypadłam z formy. Poprawię się.]

    Melvin

    OdpowiedzUsuń
  7. [Cześć raz jeszcze. Przyszłam przeczytać kartę zaciekawiona dołączonym do niej zdjęciem i muszę przyznać, że mnie zaskoczyła - dawno nie widziałam postaci, która by miała w przeszłości tyle do czynienia z religią - choć mój wymęczony wrześniem mózg nie wpadł na nic ciekawego, co mogłoby połączyć nasze postacie. W tekście brakuje kilku przecinków, ale i tak witam serdecznie pośród autorów :3]

    Erik Svalander

    OdpowiedzUsuń
  8. [Och, śliczne zdjęcie. Goethe - tak bardzo czuję powiązanie z nią. Bardzo fajna postać, a jako, że i Jannike i Mira są ":wyjezdnymi" ze Sztokholmu proponuję wątek. Dzień dobry raz jeszcze! ;]

    Miroslava

    OdpowiedzUsuń
  9. [Trochę mi smutno, trochę mi głupio, bo nie mam zielonego pojęcia.]

    Vinter-Hult

    OdpowiedzUsuń
  10. [Jesteś liskiem chytruskiem, wiesz? :3 Co robimy, skoro u góry nie widnieje pani S.?]

    Vinter-Hult

    OdpowiedzUsuń
  11. [ A byłaś już u nas, Jannike?
    Cześć. ]
    Matthias

    OdpowiedzUsuń
  12. [ znanie się od dziecka mi pasuje, to zawsze jakiś punkt zaczepienia dla rozwoju relacji. Jakiś wątek z tym przydałoby się sklecić. Mogą sobie razem podczas przerw w pracy Lassego siedzieć i palić, może z jakiegoś powodu wpaść do niego do mieszkania, gdy reszta współlokatorów gdzieś wyjdzie, nie wiem. Nie jestem kreatywna gdy jestem chora, przepraszam.
    Poza tym, jak dla mnie to Jannike doprawiać w żaden sposób nie trzeba, no ale ja lubię takie zimnopastelowe (wiwat dziwne porównania) postacie. ]

    Lasse

    OdpowiedzUsuń