Za co pytam się
Za niepokój, za nieprzespane noce?
Za zwątpienia, za obiecany raj,
na który ...
Mam być wdzięczna?
Za co pytam się
Za niepokój, za nieprzespane noce?
Za zwątpienia, za obiecany raj,
Na który pewnie nie zasłużę? Może za to, że żyje właśnie tu,
Że kobiety mają coraz więcej praw?
Za internet, pokemony, DVD?
Za łagodną muzykę w radio?
Za tanie podróby drogich perfum?
Za możliwość płacenia w sklepach kartą?
Przenoszenie lektur na ekrany kin?
Supermarkety, promocje i obniżki?
Eliza Belgrund
01.04.1992
ponoć przyszła pani chirurg.
†DROGI PAMIĘTNICZKU †
† tak pani, która tworzy za sobą zasłonę dymną z dymu papierosowego to ona † papieroski, papieroski i jeszcze raz papieroski † pieprzyć hamburgery, chodź na sushi † proszę wyłącz tą komedie romantyczną pooglądajmy, któryś z epizodów star warsów † nie, a ty? † posiadaczka najpiękniejszego ptasznika na świecie, jej Teodorka † jak każda kobieta ma słabość do sklepów z ubraniami wszelkich torebek, butów i miliarda niepotrzebnych rzeczy do życia † zafascynowana krwią i narządami ( lepiej uważaj bo nie wiadomo co może kryć się w tej jej głowie ) † panienka nigdy mnie nie ma w domu, a raczej w budzie kempingowej † ouch, przestań gadać i choć się całować † panna cięta riposta, gdy już coś powie potrafi naprawdę komuś dowalić † zarozumialec †panna wielce dorosła † córka tego dziwaka co chodzi w kowbojskim kapeluszu † niby wie czego chce od życia ale coś ostatnio błądzi † typowa samotniczka † jak się już się zdenerwuję to zadziorna i pyskata bestia † Eliza Zosia-Samosia Belgrung, miło mi †
Mam być wdzięczna?
Za co pytam się?
Za lycrę, za zakupy w TV Shopie?
Audiotele, anoreksję, diety cud?
Wściekłe krowy i pryszczate świnie?
EURO, NATO, białe rejestracje?
Małą sztukę i wielką fonografię?
Aromat identyczny z naturalnym?
Za small buisness i big brother?
[Dzień Dobry Ingrid się wita i mówi że lubi choć się boi to i tak lubi bo ma fajne nazwisko od co! I wąteczek i mam nadzieje że pierwsza jestem]
OdpowiedzUsuń[Oj tam wal tym czym masz od co! Ingrid się nie boi to tylko taki trik hyh ^^]
OdpowiedzUsuń[Witam ciepło! :)]
OdpowiedzUsuńCilla
[Amm, no z tej karty niewiele mogę wyciągnąć. Chociaż Cilla nie znosi dymu tytoniowego, to może ją kiedyś Eliza gdzieś odmuchała i się Cilla zdenerwowała.]
OdpowiedzUsuńCilla
[Dopiero po dłuższej chwili dostrzegłam strzałki. Ale i tak nic lepszego nie wymyśliłam.]
Usuń[Tak może być ;>]
OdpowiedzUsuńCilla
Ingrid lubiła imprezy. Ale teraz nie za bardzo na tę akurat miała chęć. A że została praktycznie siłą wyciągnięta z mieszkania przez Svena to już inna sprawa.
OdpowiedzUsuńPrzemierzali ulicę w poszukiwaniu jakiegoś dobrego klubu gdy nagle za rogu wybiegł Dag z jakąś dziewczyną która w sumie no nawet ładna była. Ingrid nie chciała wiedzieć gdzie ją znalazł. Dziewczyny Daga często były dziewczynami tylko na jedną noc. Nic więcej. Więc Ingrid nie pytała tylko przyjrzała się z politowaniem dziewczynie.
Bramkarz ich wpuścił co było oczywiście zasługą Ingrid. Usiedli na kanapach chłopcy poszli tańczyć a Dag nieznajoma i Ingrid zostali na miejscu oczywiście Dag próbował się już teraz dobierać do nieznajomej co raczej jej się nie podobało.
-Dag słonko może przyniesiesz nam coś do picia?-zapytała Ingrid licząc na to że sobie pójdzie a one się wymkną.
Ing
Ingrid zachichotała.
OdpowiedzUsuń-Cały Dag, nachalny orangutan myślący tylko o jednym... Jestem Ingrid-podała jej rękę - I chodźmy już z tego klubu... Sven i Dag płakać po nas nie będą a widzę że nie najlepiej się bawisz... Chodź zabawimy się gdzie indziej-stwierdziła z szerokim uśmiechem Ingrid i wstała również dopijając swojego drinka.
-To idziesz czy nie?-zapytała na swych szpilkach wciąż była kurduplem... No ale tak to jest jak na szpilkach ma się zaledwie 163 cm wzrostu a normalnie 159. Przeczesała palcami włosy kto wie może z tą dziewczyną będzie ciekawie?
[Się masz i ciesz, o.]
OdpowiedzUsuńKiedy Heather miała lat piętnaście, a było to dawno, dawno temu, była całkiem grzeczną osóbką. Zresztą, teraz też na co dzień taka była. Nie licząc tego, że klęła jak szewc oraz piła litrami alkohol. Jednak od narkotyków i papierosów wciąż trzymała się z daleka. Miała też jeszcze jedną, malutką tajemnicę, o której prawie nikt nie wiedział. Szczególnie rodzice, bo gdyby się dowiedzieli, chyba by ją wydziedziczyli. A dlaczego? Bo lubiła dziewczyny w sposób jaki lubić nie powinna. Och, owszem, mężczyźni wciąż jej się podobali, ale sama myśl o całowaniu się z dziewczyną również ją podniecała. Na co dzień jednak tego nie okazywała i tylko w barach, gdy była dostatecznie pijana, przystawiała się czasami do kobiet. Później kilka pocałunków, małe obmacywanie i ewentualnie na końcu szybki numerek.
Tak było i dzisiejszego wieczora. Znaczy, znowu poszła do baru, znowu się upiła i zaczęła szukać jakiejś chętnej koleżanki. Niestety, jak na złość nikogo znaleźć nie mogła, więc klapnęła zrezygnowana przy barze, zamawiając kolejną szklankę martini. A co! Najwyżej nazajutrz rano będzie umierała i znów zadzwoni do przyjaciółki, aby ta zrobiła jej swój słynny drink na kaca.
Heather
-Przy okazji jeszcze obcinać przyrodzenie tacy to tak napaleni i niewyżyci jak króliki od co-powiedziała wstając i czując się po raz kolejny w swoim życiu jak kurdupel. Była strasznie niska a ta dziewczyna była wysoka.
OdpowiedzUsuń-Miło mi Elizo i pośpieszmy się obawiam się że Dag zaraz wróci-dodała delikatnie popychając dziewczynę ku wyjściu by przyspieszyła.
-Wiesz chodźmy do mnie mam jakieś piwo czy wino. Napijemy się i będzie dobrze-stwierdziła z cudownym olśnieniem Ingrid...
[Tu coś ci sugeruje]
[ Aaa! Teksty Hey <3 Już Cię kocham xd]
OdpowiedzUsuńNora
Wiedział gdzie spotkać Elizkę. Wiedział gdzie jej szukać w poniedziałek, gdzie we wtorek a gdzie w środę. Znał ją na wylot, a w dodatku miał na tyle dobrą pamięć że potrafił wskazać jej ulubioną markę perfum, ulubiony sklep odzieżowy. Znał jej datę urodzenia a nawet ukończenia studiów. Nie starał się tego zapamiętać, wszystko samo mu przychodziło.
OdpowiedzUsuńBył piątek wieczór. Wysłał jej smsa, dzwonił dwa razy. Nie odbierała. Widocznie była na niego zła, wiedział nawet za co. Był z żoną w galerii i ją ujrzał... Cóż miał zrobić, udawał, że jej nie widzi. Przecież mimo wszystko, bardzo kochał Sonię i nie chciał jej stracić. Mimo wszystko jednak mógł się chociaż uśmiechnąć, zrobić cokolwiek... A on potraktował ją jak powietrze, albo gorzej. Nawet gdy Sonia się oddaliła, a oni stali przy tym samym regale nie odezwał się słowem.
Od razu ją wypatrzył. Tańczyła na parkiecie z jakimś facetem. Zawiesił dłonie na jej biodrach i przysunął się delikatnie, ale obawiając się ciosu w twarz obdarzył ją zmysłowym szeptem, który zawsze na nią działał. To była jego, swoista uwodzicielska broń. Niski, lekko zachrypnięty głos.
- Beth, słodka Beth - tylko on jeden tak na nią mówił. Skąd to się wzieło? Otóż przez pierwsze trzy spotkania był przekonany że ma na imię Elizabeth.
Andres
[oj śliczna na zdjęciu <3 no i witam ;3]
OdpowiedzUsuńNa samym początku i jej przeszkadzała głośna muzyka, choć mówiąc szczerze, muzyką tego nazwać nie można było. Poza tym śmierdziało tutaj alkoholem, papierosami i ludzkim potem, co przyjemnym zapachem nie było. Jednak i z tym, i z tym Heather z czasem się oswoiła, więc teraz nie zwracała na to uwagi, chlejąc kolejnego drinka i kiwając głową w rytm muzyki. Coraz bardziej się jedna nudziła i miała ochotę wyjść z baru jak najszybciej, aby wrócić do swojego przytulnego gniazdka. Powstrzymała się jednak od tego, zamierzając zostać jeszcze kilka minut. I dobrze, bo w pewnej chwili obok niej przysiadła się nieznana jej dziewczyna. Całkiem ładna dziewczyna. Uśmiechnęła się więc szeroko i nachyliła się lekko ku niej.
OdpowiedzUsuń- Widzę, że nie tylko ja nie bawię się tutaj najlepiej - powiedziała na tyle głośno, aby dziewczyna mogła ją usłyszeć w tym całym hałasie.
Heather
[Hah, jaka szczerość :) więc to ten moment na hardcorowy wątek? :P
OdpowiedzUsuńNie, no ja bardzo chętnie, tylko Sonia żyje raczej w błogiej nieświadomości, jeśli chodzi o romanse męża.
Masz może jakieś pomysły?]
[O spoko, spoko, bardzo fajny wątek. Tylko uprzedzam, jeśli mam zaczynać to niestety dopiero jutro :/ Chyba, że Ci się nudzi :P]
OdpowiedzUsuńHeather wręcz przeciwnie, była osóbką strasznie gadatliwą. Mogła gadać godzinami, przeskakując co chwilę z tematu na temat i zamykała się dopiero wtedy, gdy ktoś ją skutecznie uciszył. Wystarczyło tylko zamknąć jej buzię lub po prostu wrzasnąć. Najgorzej jednak było, kiedy była pijana. Och, wtedy dopiero paplała co jej ślina na język przyniesie!
OdpowiedzUsuń- Heather jestem - powiedziała w pewnej chwili, wyciągając dłoń w kierunku dziewczyny. Przyszła tutaj sam, ale nie zamierzała spędzić samotnie tego wieczoru. Nieważne czy minie on na rozmowie, kłótni czy seksie. Cokolwiek, aby tylko nie być samą.
Heather
[ Ano, wymyślać lubię, zwłaszcza jak jestem na antybiotykach, ale niestety – aktualnie jestem zdrowa, i mam problemy z sensownym proponowaniem wątków. No ale zawsze można coś pokombinować, co dwie głowy to nie jednak. Masz może jakieś propozycje? To może coś mi zaświta… ]
OdpowiedzUsuń[Wielkie, piękne dzięki ;)]
OdpowiedzUsuńNie ma się co oszukiwać, jedyną rzeczą której Sonia nie znosiła w swojej pracy byli studenci. Nie po to zostawała lekarzem, skończyła te, wcale nie takie proste studia, by teraz użerać się z bandą młodych ludzi. Chciała pomagać najmłodszym, nie uczyć innych, jak wykonywać ten zawód. Ale mus, to mus, nie mogła protestować, każdy musiał przez to przejść. Nawet Sonia, która z pozoru może i wyglądała na spokojną i pogodną, jak zawsze, ale tak naprawdę w środku aż cała skręcała się ze złości, a może i strachu? Nie była dobra w kwestii prowadzenia zajęć dla studentów. Nie była nauczycielem, tylko pediatrą.
- Tutaj.- pytanie dziewczyny wyrwało ją z chwili zadumy, choć tym razem mogło to być równie dobrze zmęczenie. Wcale nie wyglądała najlepiej. To była już druga noc, którą spędziła w murach szpitalu, nie zaś w swoim łóżku. Nie chciała jednak wracać, miała ważniejsze sprawy na głowie.
Podsunęła dziewczynie kartkę i wskazała odpowiednie miejsce na papierze. Posłała jej nawet delikatny, uprzejmy uśmiech.
- To już wszyscy?- wspięła się na palce, by rozejrzeć się jak liczna jest grupa studentów i czy wszyscy faktycznie znajdują się w jej najbliższym otoczeniu.- Niestety, ku rozpaczy nas wszystkich, nie możecie się dzisiaj obijać. Na pewno nie tutaj i nie ze mną. Także przygotujcie się na prawdziwe wyzwania.
Chyba nigdy nie była dobra w żartowaniu, ale lepiej było chociaz spróbować rozluźnić atmosferę, niż nie robić nić.
[ Też jestem zwolenniczką wątków z akcją w tle, ale zważywszy na to, iż nie jest to blog, na którym panują zasady szalonych pościgów samochodowych oraz strzelania do przechodniów z okien mieszkania, trzeba być ostrożnym i w miarę realistycznym w ich tworzeniu. Hm… nic mi do głowy nie przychodzi. Albo to już ta godzina, albo weny mi brak, ech. ]
OdpowiedzUsuń- Wiesz, że zawsze cię znajdę, Beth. Choćbyś nie wiem jak się przede mną chowała - i obdarzył ją lekkim uśmiechem, lecz uśmiechały się też ejgo oczy co zdarzało się nad wyraz rzadko. Miał piękny uśmiech, zawsze ukazywał szereg równiutkich ząbków jakby to był priorytet w oczarowaniu Elizy. W końcu to nim na początku na nią zadziałał; a ona chyba dalej się nie uodporniła. Tak jak on na nią.
OdpowiedzUsuń- Może się czegoś napijesz? - zapytał, nachylając się do jej ucha by mogła usłyszeć jego słowa. Gwar klubu nie pozwolił na normalne komunikowanie się.
Andres
- Po ciebie, zabiorę cię gdzieś dzisiaj. Nie mam ochoty się tu gnieździć i ty zapewne też. I mogłabyś odbierać telefon - dodał po chwili patrząc na nią tym swoim bystrym spojrzeniem, a blado niebieskie tęczówki chciały niemalże przewiercić ją na wylot. Lekko pogładził jej dłoń szorstkimi palcami na blacie stołu. Nie lubił, gdy była na niego zła. On mógł się "fochać" do woli, ale gdy robiła to Elizka wszystko nagle traciło swój kolor. Zwłaszcza gdy tydzień nie kochał się z żoną a ona próbowała zachowywać chłodny dystans, ale nie ukrywajmy było ciężko. Potrafił ją zmiękczyć wyjątkowo szybko.
OdpowiedzUsuńNie mógł pić, przyjechał samochodem dlatego tylko patzył jak dziewczyna popija alkohol przy okazji dogłębnie zastanawiając się co z nimi będzie. A co, jeśli - odpukać - Sonia kiedyś przyuważy ich razem? Na samą myśl po jego plecach przepływał zimny pot.
Andres
[A ja mam taki pomysł, żeby Dani, współlokator Hvarta, był kumplem Malcolma. Poznał Elizę i teraz się jako tako kolegują. Ostatnio ich znajomość mogła się jakoś mocniej zacieśnić i dziewczyna zaczęła częściej bywać u nich w mieszkaniu, a że teraz Lovre przez długi czas był za granicą, to mogli się nie poznać. Jako że Eliza dużo pali, to może się niezbyt dobrze dogadywać z Jolene. No i się któregoś dnia dziewczyny pokłócą, Elizie coś się przez przypadek stanie, skaleczy się, czy coś tam. Jolene pełna wyrzutów sumienia poleci do apteki i wtedy wpadnie Hvart, może pomylić siedzącą tyłem Elizę z Tową, powita ją nieco zbyt wylewnie, coś jej tam da. A jak się okaże, że się pomylił, to będzie bardzo skrępowany, bo będzie przekonany, że Eliza to dziewczyna Linda.]
OdpowiedzUsuńLovre Hvart
-Było blisko-powiedziała i dotknęła zwyczajowo swojego czoła.
OdpowiedzUsuń-Chodźmy do mnie to już ta kamienica-pociągnęła długonogą za rękę ta dziewczyna była szybka nawet na obcasach co jak dla Ingrid było rzadkością no ale tak to już jest kiedy się ma krótkie nogi i jest się kurduplem to już tak szybko biegać się nie umie ot co!
Ingrid otworzyła drzwi i wpuściła Elizę do swojego niedużego mieszkania. Powitał ją Svart ale jak to on tylko podniósł łeb i dalej poszedł spać.
-No to czego się napijesz?
- Nie mam zielonego pojęcia, ale tak sobie pomyślałem, że tylko to na ciebie zadziała. - swoim słynnym odruchem przejechał palcem wskazującym po dolnej wardze. Teraz dziewczyna była nieco uwięziona; przedramieniem oparł się o ścianę obok niej, a że był mężczyzną raczej wysokim i zbudowanym Eliza była pod jego władzą. No, powiedzmy że była. W sumie to jako jedna z nielicznych potrafiła mu się postawić, a nie tylko posłusznie słuchać.
OdpowiedzUsuńNachylił się do jej ucha
- Nie bądź na mnie zła, Beth... - nosem przejechał lekko po jej policzku a po chwili pocałował ją w czuły punkt za uchem. Znał ją, wiedział gdzie całować, dotykać by doprowadzić ją do szaleństwa. Poza tym gniewała się na niego średnio dziesięć minut dopóki nie wyciągnął "ciężkiej artylerii" po której zawsze miękła.
- Ale wiem, zapraszam cię do siebie na pyszną kolację. Sonia wyjechała do rodziców na cały weekend. - w sumie oboje już zapomnieli o jakichkolwiek moralnościach. Kiedyś kochali się niemalże po kryjomu, gdzieś w toaletach na imprezach, w parkach. Na dzień dzisiejszy już nie byli tak ostrożni i kilkakrotnie wylądowali we wspólnej sypialni Andresa i Soni. Przecież jego sąsiedzi i tak nie interesowali się jego życiem prywatnym, a nawet jeśli by coś zauważyli siedzieli by cicho bo znali Andresa.
Andres
[ Kocham? Ja ich wielbię! A Kasia Nosowska jest moją GURU ;D
OdpowiedzUsuńA wiesz co? Nawet na coś wpadłam
dajmy na to, kiedy Eliza zaczęła studia poznała Franza- starszego brata Nory, który jest neurochirurgiem, on uznał, że dziewczyna ma prawdziwy talent i może zajść daleko, a doskonale sam wie, że te studia to 'wyścig szczurów' i poznał dziewczyny ze sobą, chcąc jej pomóc i ewentualnie Nora zaproponuje Elizie by ta się do niej przeprowadziła, bo dla niej samej to mieszkanie jest i tak za duże?
Jak Ci nie odpowiada, może Ty na coś innego wpadniesz? ;D]
Nora
[ah, wątek zawsze i wszędzie z chęcią! :3 i miło mi to słyszeć :3]
OdpowiedzUsuńPulsowanie w głowie, szum i hałas w uszach, nie był w stanie słyszeć własnych myśli. I o to w tym wszystkim chodziło. Po to przyszedł do tego miejsca, by się wyszaleć, by odreagować czasami. Nie bywał tutaj często, średnio raz w miesiącu, czasem po dwa, a nawet w ogóle. Nie można było go nazwać stałym bywalcem tego lokalu, bo zmieniał je. Nie często, czasami, ale jednak. Każdy potrzebuję chwilę odetchnąć, dać ponieść się emocjom i chwili. Tego potrzebował.
OdpowiedzUsuńSiedział właśnie przy barze i pił drugiego drinka, nie chciał się upić i wylądować potem gdzieś w odludnionym miejscu, którego za nic w świecie nie pamiętał ani nie kojarzył. Pił na tyle, by poczuć alkohol w żyłach, w sobie, ale nie na tyle, by nie pamiętać nic, stracić kontakt ze światem rzeczywistym. To była jego zasada, pić z umiarem, ot co. Palił też papierosa, co było częstym u niego zaobserwowanym zjawiskiem, taki jego nałóg. Obserwował tańczących ludzi na parkiecie i zadecydował, że dołączy do nich za jakiś czas. Choć muzyka nie leżała w jego guście, to jednak raz na jakiś czas się poświęcał i przymykał na to oko. Niektóre utwory były dobre, mógł to przyznać, nie ograniczał się tylko do dwóch gatunków, jednak nie wszystkie, niestety. Zdarza się.
Uśmiechnął się delikatnie, gdy poczuł jak jakaś postać siada obok niego. Spojrzał w tym kierunku i zauważył dziewczynę, kobietę. Nie zwrócił na nią większej uwagi, powrócił do wcześniej wykonywanej czynności.
-Dobra-rzuciła i powędrowała do pobliskiej pułki która okazała się lodówką.
OdpowiedzUsuń-Tu trzymam alkohol... Może być Whisky?-spytała schylając się a po chwili pokazując butelkę.A ta tylko dała jakiś znak że tak no to Ingrid postanowiła zrobić swoją mieszankę.
Wzięła wódkę i whisky i zmieszała ze sobą dodając też parę innych alkoholi po czym z dumą dała jej szklankę.
-Masz... Specjalna mieszanka-powiedziała upijając dużego łyka i uważnie się w nią wpatrując.
[ Wybieram opcję trzecią z kolegą i bójką. Mam tylko serdeczną prośbę - mogłabyś zacząć? Wiem, że pewnie Cię wykorzystam niecnie, ale już nie wyrobię kompletnie z tym. W porządku? ]
OdpowiedzUsuńOtworzył jej drzwi auta jak na dżentelmena przystało i usiadł na miejscu kierowcy. Wyjechał spokojnie z parkingu a gdy już znalazł się na niemalże pustej drodze położył dłoń na jej nagim udzie.
OdpowiedzUsuń- I jak ci minął tydzień beze mnie? Widzę, że żyjesz, choć napewno musiało być ci ciężko - stwierdził z tym swoim uśmieszkiem który posłał w jej kierunku. Trochę ją znał, rozszyfrował nieco jej fochy. No bo jak inaczej to nazwać? Nagle nie odzywała się do niego przez tydzień jakby wcale nie istniał gdy wcześniej spotykali się regularnie co dwa trzy dni. Mimo wszystko chyba nie byli tylko kochankami a również przyjaciółmi a to coś znaczyło.
Droga minęła im spokojnie, ulice Sztokholmu jak zwykle były zapełnione ludźmi. Zwłaszcza, że był piątek wieczór i wszyscy szli lub wracali z imprez, w końcu była pierwsza w nocy. Nie mógł pić, bo stawał się zbyt wylewny i drażliwy więc tego po prostu nie robił, nawet gdy namawiali go do tego kumple. Miał swoje żelazne zasady.
Zatrzymał się na podjeździe domu i otworzył przed nią drzwi.
Andres
[Nie ma problemu!]
OdpowiedzUsuńLovre Hvart
- Długo się jeszcze będziesz na mnie gniewać? - zapytał spokojnie. Wiedział, że jej nie ma co na siłę naciskać, przytulać czy wymuszać pocałunki - z czasem sama zmięknie, potrzebowała tylko czasu.
OdpowiedzUsuń- Może zostańmy na dole. W razie czego schowam się w szafie - uśmiechnął się do niej lekko i klepnął ją lekko w pośladek, jak to często miał w zwyczaju. Więc były dwie opcje, albo uśmiechnie się lekko i dalej będzie udawać obrażoną albo dostanie w twarz. Przecież gdyby nie jej charakterek znudziłby się jej osobą po kilku dniach.
Andres
Zdaniem Sonii nie istniała piękniejsza specjalizacja w zakresie medycyny, aczkolwiek na pewno nie była najważniejsza, bo w kwestii ludzkiego zdrowia, każdy aspekt się liczył, zarówno ten duży jak i mały. Niemniej dzieci były wyjątkowe, przy nich po prostu czuło się nieodzowną chęć niesienia pomocy. Nic wiec chyba dziwnego, że każdy student musiał choć przez chwilę zakosztować uroków obcowania z najmłodszymi.
OdpowiedzUsuńPani doktor Bergstrom czekała cierpliwie, aż wszyscy studenci załatwią formalności, by móc w końcu przejść do działania. Nie zamierzała bowiem dać im kilku godzin wolnego, czy też kazać zajmować się mało istotnymi rzeczami. Nie, to był czas, gdy mieli nauczyć się czegoś pożytecznego.
- Wszystko w porządku?- nauczona wnikliwej obserwacji, będąc ostatnio chyba aż nadto wyczuloną, z niejaką troską w głosie i lekkim zaniepokojeniem spojrzała na ciemnowłosą dziewczynę, która lekko zbladła i podciągnęła rękawy swojej bluzki. Lepiej było reagować zawczasu, niż dopuszczać do nieszczęścia. To było akurat bezsprzeczne.
- Masz dla mnie jakąś niespodziankę? Wybieram opcję trzecią - stwierdził bez zastanowienia, ale po chwili namysłu się poprawił - no chyba, że polega ona na tym, że sobie pójdziesz. To jej w takim wypadku nie wybieram, wolę drugą. Ale słucham cię uważnie. - odparł spoglądając na dziewczynę zainteresowanym wzrokiem. Widać było że podsyciła w nim ciekawość, a on już taki był, że chciał wiedzieć wszystko.
OdpowiedzUsuńOparł się jedną dłonią o kanapę nie spuszczając z niej bacznego, zainteresowanego spojrzenia. Swoją drogą, znów zauważył w niej to, czego na codzień być może nie dostrzegał. Była naprawdę piękną kobietą; długie nogi, wcięcie w talii, świetnie się ubierała. Nie dziw, że wszyscy faceci patrzyli na nią jak mysz na ser. Jednak chyba nie potrafiłby z nią żyć na codzień. Zbyt dużo ich dzieliło.
Andres
W sumie pozwolił jej na te wszystkie ruchy, choć na jego torsie zostały prawdopodobnie czerwone pręgi po jej paznokciach wbijanych w skórę.
OdpowiedzUsuńGdy usłyszał jej "zagrajmy w grę" nie mógł powstrzymać śmiechu.
- Ale nie będziesz mi ucinać rąk i palców gdy przegram, prawda? Czasami naprawdę nie wiem czego mam się po tobie spodziewać, Elizko. Jesteś chodzącą bombą zegarową. - po tych słowach jednak wysłuchał jej spokojnie i dał dokończyć. W sumie było to dość... dziwne bo nie sprzeciwiał się niczemu co robiła, nie próbował jej podłapywać ani nic. Dał się na chwilę zmanipulować. Już raz dał się jej złapać na taką gierkę. To było może z dwa miesiące temu. Wypadł orzeł i musiał pozwolić by robiła wszystko, czego jej dusza nie zapragnie. Ostatecznie, po godzinie istnych męk, podczas których ona doprowadzała go do czerwoności ciągłym swoim dotykiem na zmianę z poleceniami robienia jej dobrze. Musiał więc posłusznie słuchać, a ostatecznie gdy go "wypuściła" mógł już być stuprocentowym samcem i znów zyskał dominację. Nie lubił być pod czyimś władaniem. Z drugiej strony jednak, gdyby wypadła reszka mógłby dręczyć ją tak jak ona dręczyła jego. Rzadko kiedy pozwalała mu na pewne rzeczy, takie jak miłość francuska czy seks który miałby być dla niej w jakimś stopniu bolesny. Oczywiście, w łóżku się nie nudzili ale Eliza wyznawała zasadę coś za coś. To w gruncie rzeczy on już wolał zwykły seks.
Zamyślił się na chwilę spoglądając na jej twarz.
- Ale będę mógł robić wszystko, czego moja dusza i pewna część ciała nie zapragnie tak? - uśmiechnął się jakby złowieszczo - to niech będzie. Kto rzuca? - zapytał z zainteresowaniem w głosie. Niech los się do niego uśmiechnie, chociaż dziś.
Andres
- Znam te twoje trzy życzenia. Miesiąc temu też to tak nazwałaś. - uśmiechnął się złowieszczo.
OdpowiedzUsuń- A teraz marsz do góry i ubierz się w coś ładnego. Jak nie masz nic swojego weź coś z szafki Soni, ona i tak niczego stamtąd nie ubiera - odparł, wchodząc do salony. Po chwili jednak wrócił się i zerknął na nią gdy wchodziła po schodach.
- A w sumie to życzę sobie, żebyś ubrała bieliznę Soni. Bo to koncert życzeń jest. - stwierdził i ostatecznie odprowadził ją wzrokiem aż doszła na samą górę. Czekała ją naprawdę długa noc, aż mu jej było żal.
Andres
[Dobra, widze tekst Hey'a więc chcę wątek :D]
OdpowiedzUsuń_Britta
[Jako Gregorij też wątek chcę :D]
OdpowiedzUsuń_Gregorij
[Ja to widzę tak, ze poznali się gdzieś w barze i się polubili i poszli do niego, ale ostatecznie do niczego nie doszło. Ale zostali czymś w rodzaju przyjaciół? No można tu wprowadzić oczywiście element ukrytego uczucia z którejś ze stron :D]
OdpowiedzUsuń_Grigorij
[Są mniej wiecej w tym samym wieku więc mogą się znać z przeszłości?]
OdpowiedzUsuń_Britta
-Czy ja wyglądam na psychopatkę?-spytała i zaśmiała się upijając kolejny łyk.
OdpowiedzUsuń- Nie jestem psychopatycznym mordercą tylko zwykłym kurduplem który nawet na szpilkach nie ma normalnego wzrostu-powiedziała uśmiechając się i odgarniając włosy do tyłu -Za to ty jesteś strasznie wysoka... -dodała spoglądając na jej nogi z jaką taką zazdrością. Bo Ingrid miała je strasznie krótkie.
-Gwałcić nie gwałcę chyba że ktoś chce - dodała z uśmiechem
Ingrid
Nie kazał jej zrobić tego od tak, bo miał taki fetysz. Znał ją, wiedział jakie to będzie dla niej nieprzyjemne i owszem, czerpał z tego swoistego rodzaju przyjemność. Ona w końcu ostatnio też go całkiem nieźle wymęczyła, mógł się odegrać. Słodka zemsta . Uśmiechnął się na widok Elizy siedzącej na skraju łóżka w bieliźnie Sonii, która była od niej wyższa i miała bardziej kobiece biodra. Aż nie mógł powstrzymać krótkiego uśmiechu, gdy zauważył tą jej pełną boleści minę.
OdpowiedzUsuń- Uśmiech kotku, dzisiaj się zabawimy - ujął lekko jej podbródek i złożył na jej ustach krótki, symboliczny wręcz pocałunek. A potem wyciągnął zza siebie ciemny materiał który zawiązał na jej oczach.
- Wyciągnij dłonie przed siebie - wydał jej polecenie, a gdy to zrobiła przypiął ją do łóżka tak jak to ona przypięła ostatnio go. Jej dłonie były teraz zablokowane i nie miały zbyt dużej przestrzeni do ruchu.
Andres
[Nic nie obiecuje na dzisiaj. Ale postaram się odpisać jak już się wykąpie,a bede miała jeszcze czas przed wyjściem. To w tedy coś zacznę. Ale nie licz na tasiemca i na nie wiadomo jaką jakość. :d]
OdpowiedzUsuń_Grigorij
-Racja dobra motywacja to jest to-powiedziała radośnie - Wiesz... Ja tańczę na rurze chcesz zobaczyć?-spytała - Mam rurę w sypialni i mogę cię też czegoś na niej nauczyć jak chcesz-dodała uśmiechając się - Oj tam w każdym razie lepsze takie szczudła niż takie krótkie jak u kaczki... Zawsze chciałam mieć długie nogi -Stwierdziła dopijając mieszankę alkoholi i spoglądając na nią by sprawdzić czy odpowie.
OdpowiedzUsuń-Więc jak?
-Chodź-dodała i chwyciła ją lekko za dłoń i pociągnęła w stronę drzwi prowadzących do sypialni w której znajdowała się rura.
OdpowiedzUsuń-No dobrze usiądź a ja zatańczę tylko muszę się rozebrać-stwierdziła i odpięła swą sukienkę i rzuciła ją gdzieś daleko stanęła przed nią w czarnej bieliźnie i zaczęła swój występ taki jak zawsze w klubach po czym gdy go skończyła klapnęła obok Elizy.
-No i jak?-spytała z pijackim uśmieszkiem i błyskiem w oku.
[Skoro jest przyszłą panią chirurg, a Hal musiał sobie sprawić hobby w postaci robienia różnorakich badań, skoro już się uparł na bycie sportowcem, to mogli się poznać, jak miała praktyki w szpitalu i chodziła za panem doktorem razem z całą zgrają :D Jako że nie lubię zaczynać od zera, to spotkanie mogło mieć miejsce jakiś czas temu, a teraz spotkaliby się po raz kolejny i tym razem znajomość rozwijałaby się bardziej spektakularnie niż... W ogóle :D Co ty na to?]
OdpowiedzUsuń/Halsten
["przestań gadać i chodź się całować"? <3]
OdpowiedzUsuń[A ja Cię znam. Z gods-century. I nawet chyba dobrze zgaduję, że to Ty, bo tak trochę dobra jestem. Ruska miałam, może pamiętasz.
OdpowiedzUsuńWątek zawsze i wszędzie. Pomysłów powalających nie mam, ale coś się zawsze wymyśli. Jej ojciec jest szalonym gościem w kowbojskim kapeluszu, jego matka jest szaloną babką, która do sklepu chodzi w kapciach i wałkach na głowie. Mogą być z tej samej okolicy, w której Artie niegdyś mieszkał, a gdzie teraz stoi domek na kółkach, bo Lindberg pochodzi z biedniejszej rodziny. Założyłybyśmy, że mamuśka A. umówiłaby się na kielicha z ojczulkiem Twojej w jego przyczepie i Artie, szukając rodzicielki, bo nagle okazałaby się naprawdę przydatna, pojawiłby się we wspomnianej już przyczepie, gdzie zastałby Elizę. I jak?]
Artur
[ Nie widzę pewniej informacji w karcie, odsyłam więc do punktu 1a regulaminu. ]
OdpowiedzUsuń[więc co z tym zrobić teraz? ;)]
OdpowiedzUsuń[haha, zabawne ;D
OdpowiedzUsuńpytanie: JAKI? ;D]
[ To nic, to nic bo ja i tak zaraz znikam i wrócę jutro :D]
OdpowiedzUsuńSłodki uśmieszek wkradł się na jego usta, ale ona nie mogła go zauważyć.
OdpowiedzUsuń- Wiesz, że wcale niezbyt przyjemnie jest leżeć przez cztery godziny przypiętym do łóżka? - lekko pogłaskał ją po policzku, a potem poklepał, jakby to miał być jakiś rytuał - ale myślę, że dziś pobawimy się w podobny sposób, tylko z małą zamianą ról - jego szept był lekki i aksamitny.
Nagle w oddali dało się usłyszeć dźwięk otwieranych drzwi, a potem do uszu obojga dotarł radosny głos Sonii.
- Hej kochanie, wróciłam trochę wcześniej - rzuciła z dołu.
- O kurwa - szepnął cicho - zaraz do ciebie zejdę - zawołał głośniej w panice niemalże otwierając jej kajdanki kluczykiem. No pięknie.
Andres
[ Kurcze mam zakaz zbliżania się do Ciebie więx trochę się boję :c haha XD ooo, a jaki masz pomysł? :D ]
OdpowiedzUsuńAlex
Eric...Która dziewczyna o nim nie marzyła? Starszy od Britty, ale nie wiele, wysoki blondyn, przystojny o niesamowitym błysku w oku. Nie dało się go nie pokochać. Nie jedna dziewczyna o niego walczyła. Ale ostatecznie-nie wiedząc dlaczego-wygrała ten przetarg właśnie Britta. Może spowodowane to było jej giętkim ciałem, może anielską twarzą. Sama nie wiedziała. Związek rozkwitał, ale po półrocznej sielance stało się to-pojawiła się niejaka Eliza i wszystko zniszczyła. Eric szybko zapomniał o swojej balerinie i szybko ulokował swoje uczucia u Elizki. Nic więc dziwnego, że Britta za wszelką cenę chciała się jej pozbyć. Nie po to, by Eric do niej wrócił, bo kto by go drugi raz chciał, ale po to, żeby dać lafiryndzie i złodziejce nauczkę. Cała szkoła huczała od plotek, wszyscy gadali, wszyscy wytykali Elize palcami. No cóż, zasługa baletnicy. Miała nadzieję, że nigdy jej już nie spotka, kiedy zakończą szkołę. Ale los chciał inaczej.
OdpowiedzUsuńTego dnia w przerwie między zajęciami siedziała w jednej z kawiarenek i popijała zieloną herbatę. Miała na sobie jak zawsze trykot, a na to zarzuconą wielką, męską czarną bluzę. Na nogach brązowe martensy a na głowie ciasny kok.
_Britta
Są tacy ludzie, który bardzo by cieli być razem, ale za nic im to nie wyjdzie. Otóż kiedyś Grigorij poznał Elizę i miało być pięknie, mieli wrócić do jego mieszkania i kochać się całą noc. Zamiast tego ona zasnęła już w taksówce, a on tuż po położeniu się obok niej na łóżku. Rano cały czar nocy i ciasnego baru jakoś opadł i nikt już na seks ochoty nie miał. Ale rozmowa się nawiązała i zdawało sie, że tematy do rozmów nigdy się nie skończą. I tak trwali już bardzo długi czas rozmawiając, ale zachowując jakiś przymusowy odstęp. Grigorij jakby bał się, że jeden fałszywy ruch może spowodować to, że dziewczyna się przestraszy i ucieknie. Przecież lepiej mieć w niej przyjaciółkę niż stracić ją zupełnie. Uczucia do niej jakoś wygasały i w chwili obecnej nawet jakby się wydawało, że w cale ich nie ma i nawet nigdy nie było.
OdpowiedzUsuńGrigorij to trudna osoba do uchwycenia, bo nawet nie ma telefonu. Dlatego można spotkać go w hotelu, albo u niego w mieszkaniu. Nie widział się z Elizą już wiele dni, może nawet kilka tygodni. Sam nie wiedział dlaczego. Ostatnio nie wychodził do ludzi, nie siedział w barze, nie podrywał dziewczyn, nie robił zupełnie nic. Siedział w domu i chodził do pracy. Dlaczego to robił? Chyba dopadła go zimowa depresja. Siedział wygodnie na kanapie swojej kawalerki i oglądał coś na swoim małym telewizorku. Ubrany w dresy, które ubierał tylko jak był sam w domu i jakiś t-shirt. Włosy miał zmierzwione, i w ogóle jakoś dziwnie wyglądał bez czapki na głowie. Usłyszawszy pukanie do drzwi powoli wstał i paląc papierosa otworzył drzwi. Aż się uśmiechnął widząc znajomą elizkową twarz.
[może być?]
_Grigorij
Nie miał pojęcia, dlaczego wybrał się z męskim gronem znajomych do baru. Siedzieli, rozprawiali o swoich podbojach, o kobietach, o meczach... on także mógł o czymś z nimi porozmawiać - inaczej nie utrzymywałby w ogóle kontaktu - aczkolwiek podrywanie kobiet w jakimś klubie nie bardzo mu się uśmiechały. Z kilku mniej lub bardziej ważnych powodów. Funkcjonował więc jako ten trzeźwy, odpowiedzialny za całą rozhulaną zgraję; wypił dwa piwa i tyle mu wystarczyło, nie schlał się niepomiernie. Zachował równowagę pomiędzy wlewaniem w siebie litrami alkoholu i całkowitą abstynencją. W każdym razie zachowywał się normalnie, a przy okazji także pilnował swoich kolegów, by czasem nie oberwali od kogoś.
OdpowiedzUsuńNiestety, jednego na chwilę stracił z oczu, a gdy ten wrócił z powrotem w pole widzenia - już ciekła mu krew z nosa. A co najciekawsze, sprawczynią całego zamieszania była kobieta. Choć... to chyba nic nowego w środowisku mężczyzn, prawda? Tylko niektóre dziewczyny wybierały nieco mniej interaktywne sposoby odtrącania natrętnych amantów.
- Nikt nie nauczył panienki, jak żyć w społeczeństwie? - spytał spokojnie, kiedy znalazł się już wystarczająco blisko, żeby nie krzyczeć do ciemnowłosej impertynentki. Rzeczywiście, chyba nikt nie dał rady wpoić do jej łepetynki podstawowych zasad obycia.
Wziął lód od barmana, a później po prostu wręczył zawiniątko owemu chłoptasiowi, jęczącemu cicho. Sierota kompletna, trzeba przyznać, pomyślał O'Sullivan, przewróciwszy oczami.
- Słuchaj, nie ma czasu. Właź do szafy - i bez większych skrupułów wepchnął ją do szafy.
OdpowiedzUsuń- Kochanie, wszystko ok? - głos Soni dobiegał z bliska, widocznie szła do góry. Nie dobrze, nie dobrze. Źle, bardzo źle. Rozejrzał się po pokoju. Ciuchy Elizy leżały na łóżku wraz z kajdankami; wszystko wrzucił kołdrę i usiadł. To wszystko było tragicznie komiczne. Wziął książkę w ręce, że niby czyta. To nic, że akurat był to poradnik kuchenny.
Andres
Uśmiechnął się widząc co mu przyniosła. A kiedy jeszcze zaczęła się rozbierać, to już w ogóle niebo na ziemi. Poczekał aż dziewczyna wejdzie do wanny i on również skierował się do swojej ciasnej łazieneczki. Wziął wcześniej zapalniczkę ze stołu i zgasił papierosa. Usiadł na podłodze oparty o wannę plecami. Odpalił blanta i zaciągnął się nim mocno dwukrotnie po czym podał go swojej koleżance.
OdpowiedzUsuń-Dlaczego ty mi zawsze przynosisz takie świetne prezenty?-zapytał i zerknął na nią z lekkim uśmiechem spowodowanym po części jej wizytą, po części blantem.
_Grigorij
-Ostatnio kiepsko u mnie z rozrywkami.-powiedział i zaciągnął się. Kiedy wypuścił dym oparł głowę w tył -Na prawdę trudno mi cokolwiek zaproponować na dzisiaj.-ponownie się zaciągnął. Na prawdę ostatnio spędzał czas sam na sam ze swoimi papierosami. Nie pił alkoholu, bo jemu potrzeba było na prawdę bardzo dużo, żeby w ogóle cokolwiek poczuć. Może miał z tym coś wspólnego jego ogrom, a może ten przesąd o rosyjskiej głowie. W każdym razie całymi wieczorami borykał się sam ze sobą i z tym, jak bardzo żałosne są jego wieczory. Ale nie robił nic, żeby to zmienić.
OdpowiedzUsuń_Grigorij
Zaciągnął się już końcówką.
OdpowiedzUsuń-Na prawdę chcesz siedzieć tutaj ze mną i zamulać, niż iść do baru i poderwać jakiegoś przystojnego szweda?-zapytał i podał jej blanta. Nie krępował się patrzeć na jej nagie ciało, bo czego tu się krępować? Nie były to pierwsze piersi jakie widział kiedykolwiek. Ale musiał przyznać, że jakoś dziwnie jej było bez grzywki, która teraz była zaczesana do góry. Odruchowo podrapał się po brodzie, co robił bardzo często.
_Grigorij
Wstał bez słowa. I pozwolił dziewczynie wyjść z łazienki. Poszedł do salonu, wcześniej wyjął z lodówki puszkę pepsi. Czasami lubił napić się pepsi, toteż zawsze miał kilka puszek w lodówce. Usiadła na kanapie i ponownie utopił wzrok na telewizorku. Teraz nie miał zdecydowanie podzielnej uwagi. Liczył się telewizorek. Nawet nie przejmował się niemal nagą dziewczyną przed nim. Odpalił kolejnego papierosa.
OdpowiedzUsuń_Grigorij
[No to skoro amfa punkt zaczepienia, to może masz jakiś pomysł na powiązania? :)]
OdpowiedzUsuńNo co za idiota…! Nie potrafił zrozumieć, że nie oznacza nie, uparcie twierdząc, że gdy kobiety mówienie oznacza to tak i odwrotnie. Aphelia tak właściwie wiedziała, ze mogłaby się podobać facetom, ale nigdy się nad tym nie zastanawiała, nie zaprzątała sobie głowy czymś, co nie miało dla niej znaczenia, skoro oni i tak ją nie interesowali. No ale jednak jakiś musiał się przyczepić. I to jeszcze był Martin, ten największy frajer na roku. Nic, kompletnie nic do niego nie docierało, żadne odmowy, wymawianie się. Jak się zaparł, to nie było zmiłuj.
OdpowiedzUsuńWiedziała, że ten dzień będzie zły. Że nie powinna w ogóle wychodzić z łóżka i iść na uczelnię, ale jej się zachciało. Nie wiadomo po co w ogóle. Nie wiadomo po co w ogóle zachciało jej się iść na studia. Przecież nie musiała. Ale to chyba po to, żeby jej się do końca już nie nudziło i mogła sobie tam pójść od czasu do czasu, do kogoś zagadać, kogoś spotkać. Więcej ludzi do poznania.
Gdyby tylko nie było tam tego Martina. Normalnie doceniłaby jego wytrwałość. Gdyby tylko byłaby jakaś możliwość, że mogłaby się nim zainteresować, ewentualnie umówić, cokolwiek. Ale naprawdę wyraźnie dała mu do zrozumienia, w taki w miarę dyplomatyczny sposób, że mężczyźni tak po prostu ją nie interesują.
Nie uwierzył. I nadal miała za sobą ogon.
Właśnie dlatego, wracając do domu, kiedy dosłownie szedł za nią krok w krok, nie zdecydowała się na podróż metrem. Tylko by szopkę odstawili po drodze, narażając się tym samym na publiczność. A jak leciała teraz przez park szybkim krokiem, wiedząc doskonale, że chłopak idzie za nią, to przynajmniej mogła go już mało kulturalnie zwyzywać nawet, a nikogo by to nie obeszło, bo ludzi i tak mało tam było o tej porze.
Ale ile można tłumaczyć jedno i to samo? Jak mu udowodnić, ze naprawdę faceci ją nie obchodzą? Już była bliska wywrzeszczenia czegoś w stylu „do cholery jasnej, jestem lesbijką!”, ale i tak odpowiedziałby „nie wierzę ci”. Trzeba było wymyślić coś inteligentniejszego, bardziej przekonującego. Zatrzymała się na chwilę, Martin jeszcze na nią wpadł. Odskoczyła jak oparzona. No doprawdy, mógłby się nie zbliżać…
Westchnęła, odetchnęła, wszystko naraz, nabrała dużo powietrza i… Powoli i spokojnie wytłumaczyła mu, ze od dawna ma dziewczynę, właśnie teraz idzie na spotkanie z nią i naprawdę jest tak jakby lekko zbędny, czyli zwyczajnie przeszkadza. I znowu to samo. „Nie wierzę ci”.
Rozejrzała się, gotowa zrobić cokolwiek, aby tylko mu to udowodnić. Tak bardzo była zdesperowana. Pustka. A nie, jednak ktoś jest. Ciemnowłosa dziewczyna w oddali. Bingo.
- Tam idzie! – wykrzyknęła niemalże entuzjastycznie, właściwie była całkiem dobrą aktorką. Od razu też poleciała w tamtym kierunku, jak na złamanie karku właściwie, choć prędzej sobie nogę złamie na tych obcasach. Ale trzeba się było nimi dowartościowywać, jak się nie ma nawet metra sześćdziesięciu.- Holly! – wykrzyknęła pierwsze imię, jakie wpadło jej do głowy. A że trafiło się takie, to było pewnie wynikiem tego, ze ostatnio oglądała „Śniadanie u Tiffany’ego”.- Holly, kochanie!
Już była blisko, jeszcze kawałeczek, kilka kroków i rzuciła się dziewczynie na szyję, mocno całując ją w usta.
[Ja jestem spokojnym człowiekiem, ale mnie drażni, kiedy wymyślam wątek zgodnie z prośbą i zostaję sromotnie olana ^^]
OdpowiedzUsuń/Halsten
Bez zastanowienia wziął w swoje ogromne dłonie jej stopy i zaczął je lekko masować. Nie wiedział, dlaczego to robi, po prostu samo z siebie się tak zrobiło. Masował stopy i oglądał telewizje. Nawet na nią nie patrzył, bo za bardzo absorbował go dziwny program w telewizji.
OdpowiedzUsuń_Grigorij
Po tym wszystkim, ciężko było mu się zwyczajnie pozbierać. Sonia nabrała do niego dystansu, bał się że z dnia na dzień odejdzie i tylko wyśle mu akta rozwodowe. A kochał ją, przecież nie wyobrażał sobie życia bez niej. Wracania do pustego domu, leżenia w pustym łóżku. Brakowało by mu nawet zapachu jej perfum w łazience czy woni spalenizny zawsze gdy wracał o piętnastej z pracy a ona próbowała ugotować obiad.
OdpowiedzUsuńSwoiście stracił radość życia na ten tydzień po wszystkim. Sonia nie chciała z nim rozmawiać, Eliza chyba również nie wyrażała do tego chęci. Przecież nawet nie miał jej numeru. Nie chciał jej szukać, choć z dnia na dzień stracił dwie najwazniejsze osoby w swoim życiu, tylko i wyłącznie przez swoją głupotę.
Stał w markecie na dziale warzywnym i po kolei warzył paprykę czerwoną, zieloną, żółtą... Obrócił się dość gwałtownie, tkwiąc w zamyśleniu i wpadł na jakąś dziewczynę, która nie dość że zachwiała się na nogach to wszystkie jej zakupy wylądowały na podłodze.
- Przepraszam panią... - zaczął, pomagając jej zbierać rzeczy z ziemi. Dopiero po chwili zdał sobie sprawę z kim miał do czynienia. Eliza.
Andres
- Nie będziesz w stanie mnie ciągle omijać, Eliza - stwierdził cicho gdy stanęli przy tej samej kasie. Nie był to żaden wielki market, a raczej mały sklepik. Cholera, czuł się naprawdę nieswojo ale cóż miał z tym zrobić? Zachowywać się jak dziecko i udawać, że jej nie widzi - tak jak ona. Jednak miał te trzydzieści lat na karku, nauczył się, że nie warto zostawiać pewnych spraw otwartych. Musiał przemyśleć parę spraw i je przemyślał. Gdyby miał wybierać, bez wahania wskazałby na Sonię. Z Elizką fajnie było spędzać czas, śmiać się na filmach, przytulać, potem uprawiać gorący seks ale nie nadawała się na żonę czy matkę. Była jeszcze niedojrzała i chyba się nie wyszalała w życiu. On tak. Jedyne czego na dzień dzisiejszy pragnął to spokoju i ciszy. Może i nawet fajnie by było zostać ojcem? Przecież był już na to czas.
OdpowiedzUsuńWzrok miał spokojny jak zwykle, a dłonie spokojnie wykładały produkty na taśmę.
Andres
[Pominięta?]
OdpowiedzUsuńZachichotała. Przez to ile wypiła nie myślała zbyt jasno i pewnie zachowywała się trochę dziwnie.
OdpowiedzUsuń-Nie wiem jeszcze co z tobą zrobię. Czy będę z tobą spełniać me mroczne fantazje? -tu poruszyła zabawnie brwiami - Czy nie. - Ingrid nigdy nie miała w tych sprawach doświadczeń z kobietami więc tak jak by była niewinna. Podchmielona i niezwykle siebie pewna...
Tak się bała, że to nie wypali. Że trafi na osobę nad wyraz sztywną, która zwyczajnie ją odepchnie, potem zacznie wrzeszczeć i panikować, ze co takiego Ophelia wyrabia i w ogóle jak śmie robić coś takiego. Ale by się wstydu wtedy najadła... Nie mówiąc już o tym, że plan, tak kruchy, spontaniczny plan, w mgnieniu oka by się posypał i jak by to wszystko wtedy wtedy wytłumaczyła Martinowi? Jak miałaby wyjść z twarzą?
OdpowiedzUsuńCałe szczęście, nic takiego się nie stało. Odetchnęła sobie w głowie z ulgą, że jednak się udało.I gdyby nie cała taka sytuacja, to pewnie by sobie zamruczała jakoś tak odruchowo, a już zwłaszcza w momencie, gdy poczuła dłoń na pośladku, no ale przecież nie trzeba się aż tak czuwać teraz w udawanie. Może potem. Zobaczymy, jak się potoczy. Może potem nie będzie to już udawanie. Ale ten pocałunek nie mógł trwać w nieskończoność. Niestety.
Odkleiła się więc w końcu i odsunęła, cały czas patrząc na dziewczynę błagalnym wzrokiem. Szybko, Durand, wymyśl coś.
- Martin, to jest Holly, moja dziewczyna - wyraźnie podkreśliła dwa ostatnie wyrazy. Aż nazbyt wyraźnie. Równocześnie sięgając ręką po dłoń ciemnowłosego dziewczęcia, aby ją chwycić.- Holly, przyczepił się. Powiedz mu, że nie ma szans - i cały czas ten wzrok. Taki proszący, aby jej nieznajoma za nic w świecie nie wydała.
Komiczna sytuacja.
Takie jej się zadowolenie odmalowało na twarzy... Że się udało, ze sytuacja tak cudnie się potoczyła. I jeszcze z tak ogromną satysfakcją patrzyła na minę Martina, potem na jego roztrzęsione tłumaczenia, przeprosiny, wszystko, co mówił, choć niespecjalnie to do niej w ogóle docierało. I na to, jak prędko chwilę później zwiewał, wyraźnie zawstydzony i jak jeszcze przy tym zaczerwieniony... Aż się miała ochotę roześmiać. A jak jej się w ogóle podobało to, co "Holly" powiedziała! Nie wymagała aż tylu słów, aż tak przekonujących. Chciała tylko krótkiego potwierdzenia, nic więcej.
OdpowiedzUsuńAle skoro usłyszała tyle ciekawych rzeczy, to nie pozostawało nic, jak tylko się cieszyć. A przez cały ten czas jeszcze ściskała jej dłoń, nie wiadomo w sumie dlaczego. A z jaką radością na nią patrzyła, niewiarygodne normalnie...
- Serio? - odezwała się w końcu, korzystając z tego, że chłopak już sobie poszedł.- Serio możesz mi dać co najmniej trzy w ciągu nocy? - jeśli tak, to ją pewnie znowu wycałuje. No ale w sumie, po co w ogóle mówiła takie rzeczy? Ophelii to nie przeszkadzało, raczej tylko w to graj, no ale raczej nie spodziewała się, ze trafi na kogoś, kto nie miałby nic przeciwko czemuś takiemu.
Zamiast pytać o to, pewnie powinna o imię, ale... Jakoś nie pomyślała, skupiając się tylko na tych orgazmach, niczym więcej.
Zanurzona w lekturze dopiero po chwili zorientowała się co w ogóle usłyszała. Podniosła głowę i spojrzała na krótkowłosą dziewczynę o podejrzanych oczach. Bez dwóch zdań Eliza. Może się zmieniła, ale oczy ma nadal te same. Nie wiedziała czy podejść, przepraszać? Za co? Za to że ona ukradła jej faceta? Nie, nie, nie. Przeprosiny nie wchodziły w grę. Zwykła rozmowa? Tym bardziej nie, nie wiedziała o czym rozmawaiać. Patrzyła więc chwilę na dziewczynę zastanawiając się co też mogłaby zrobić, ale nie zrobiła nic. Nadal siedziała przy swoim stoliku, z książką w ręce, której już nie czytała.
OdpowiedzUsuń_Britta
Spojrzał na nią. Stopy przestał masować już dawno temu, nawet nie wiedział kiedy.
OdpowiedzUsuń-A myślisz, że co robię od kilku dni?-często mu się zdarzało odpowiadać pytaniem na pytanie. Wiedział, że to denerwuje wielu ludzi, ale nie potrafił tego nie robić. Nagle zrobiło mu się jej szkoda, że tak leży pod wilgotnym ręcznikiem i pewnie jej zimno. Dlatego wstał i poszedł do szafy, z której wyjął jakieś swoje spodenki do ćwiczeń i koszulkę z długim rękawem. Dla siebie wziął koszulę, w mieszkaniu robiło się chłodno. Okolica nie była za ciekawa, więc kiedy zegar wskazywał 21 godzinę, dozorca zaczynał oszczędzać na ogrzewaniu. Podał ubrania dziewczynie a sam zarzucił na ramiona koszulę.
_Grigorij
Nabrał powietrza głęboko do płuc po jej słowach. Czemu zawsze odstawiała taki teatrzyk? Musiała wszystkim pokazywać swoje emocje? Informować, że coś jej nie pasuje? Była zbyt wylewna i szczera, a niektóre uwagi powinna zachować dla siebie. Jego rodzice wychowali go na osobę, która zirytowanie stara się dusić w sobie, tylko czasem zdarza jej się wybuchnąć, tymczasem z Elizą było dokładnie odwrotnie. Nie znała granic i zachowywała się jakby dopiero co wypuścili ją z klatki. Zabawne, może właśnie to go w niej uwiodło? Rozczochrana czarna czupryna i brak perspektyw na przyszłość?
OdpowiedzUsuń- Po pierwsze, uspokój się. Po drugie, nie wydzieraj się na mnie. - wziął głęboki oddech - raczej nie mam do kogo, ani gdzie wracać. - wyjął z torby którą miał na jej ramieniu kurtkę, rzucił ją w jej stronę i bez słowa odszedł. Chyba nie było sensu ciągnąć tej relacji, jeśli oboje nie wykazywali chęci zbudowania chociażby przyjaźni. On na dzień dzisiejszy nie miał nic. Nie miał nikogo, nie miał nawet mieszkania.
Andres
[ wątek może być, ale jakieś konkretne pomysły? xD ]
OdpowiedzUsuńHalsten mógłby napisać książkę, albo od razu całą serię książek, na temat swoich szpitalnych przygód. Nieszczególnie często robił sobie krzywdę na tyle poważną, żeby wizyta na pogotowiu była konieczna, ale to nie przeszkadzało mu odwiedzać szpital niemalże obsesyjnie, żeby zrobić miliard osiemnaście różnorakich badań, testów i innych przyjemności medycznego świata. Niedługo szanowni członkowie komitetu zapragną morfologii, EKG, EEG, MPK, AGD, NBP, NSDAP i całej reszty tajemniczych skrótów przed każdym treningiem. Trzy razy dziennie. Nawet jeśli komitet nie zażąda, to jego chory na głowę trener na pewno, w końcu nakazywanie robienia badań było jego ulubioną rozrywką. A później Halstenowi zabraknie krwi do pobierania.
OdpowiedzUsuńRównież tym razem pojawił się w miejskim szpitalu, pokornie pomaszerował do okienka, z okienka do krótkiej kolejki, z kolejki do gabinetu pobrań, z gabinetu pobrań do poczekalni i z poczekalni do gabinetu, w którym miał się spotkać ze swoim ulubionym panem doktorem. Znali się jak łyse konie, bo nie mieli innego wyjścia, zero romantyzmu i głębokiej przyjaźni opartej na szczerych intencjach i uczuciach. Pan doktor jednak się nie pojawił, pojawiła się za to również dobrze mu znana studentka medycyny.
- Cześć, Eliza! - Nagły wybuch entuzjazmu skończył się tak szybko jak wybuchł, bo choćby Halsten bardzo tego chciał, Eliza nie mogła zastąpić jego ulubieńca na stanowisku tego, który mu dzisiaj podpisze papierek, że wszystko z nim cudownie i w porządku. - Czekam na Alexanderssona i moje dzisiejsze wyniki.
/Halsten
Uśmiechnął się widząc, że dziewczyna gotuje. Dawno nikt mu nic nie gotował.
OdpowiedzUsuń-Z chęcią cię tutaj przyjmę-powiedział i z uśmiechem poszedł do części kuchennej, gdzie zajął miejsce za stołem. Z uśmiechem obserwował, jak dziewczyna smaży chleb. Wyjął z kieszeni papierosa i odpalił go. Ciągle siedział z papierosem w ręku, twierdził nawet, że jeśli tylko rzuci palenie to będzie go stać na mieszkanie w ciekawszej okolicy. Wziął opakowanie po batoniku, które leżało na stole i strzepywał do niego popiół z papierosa.
_Grigorij
Jadł z ogromnym smakiem. A kiedy skończył jeść po prostu dał talerz do zlewu a z lodówki wyjął piwo. Jedno podał dziewczynie, jedno otworzył dla siebie. Ponownie wrócił na kanapę.
OdpowiedzUsuń-Pyszne było-powiedział i chciał usiąść krzyżując nogi, ale niestety nie udało mu się, ponieważ miał za długie te nogi by pomieścić je na wąskiej kanapie. -Jezu jak ja bym chętnie oddał komuś ze dwadzieścia centymetrów-mruknął i w końcu usiadł normalnie.
_Grigorij
[Spoko, spoko, będę odpisywać jutro wieczorem, ale teraz już mogę powiedzieć, że anemia akurat jest niemożliwa, jeśli się bada regularnie i jego głównym hobby jest dbanie o to, żeby być zdrowym, do tego nie ma żadnych objawów. You know what I mean, biolog we mnie się odezwał :D]
OdpowiedzUsuńPo przeżyciu w ciągu piętnastu lat swojego życia jakiegoś miliarda badań, Halsten mógł spokojnie konkurować z doświadczonymi laborantami w kwestii norm, nadmiarów, niedoborów, testów możliwych do wykonania i interpretacji wyników. Dlatego zamiast się w tym momencie przerazić i sinym z bladości paść na podłogę w szpitalnym korytarzu, spojrzał na Elizę wzrokiem wioskowego specjalisty od wszystkiego.
OdpowiedzUsuń- To bardzo ciekawe, tylko że ja nie robiłem morfologii, ale hormony i EKG, więc mam przekonanie graniczące z pewnością w dwóch kwestiach... To nie są moje wyniki i nie mam anemii. - Stwierdził tonem, który potwierdzał raczej pewność niż przekonanie. W końcu badania robił non-stop, a przy jego dbałości o własne zdrowie, musiałby się bardzo postarać, żeby nagle nabawić się anemii. I prawdopodobnie i tak by mu ten mroczny plan nie wypalił.
-Prawdę mówiąc taniec nigdy nie był moją domeną. -powiedział i zerknął na dziewczynę. Cóż, z tak dużym i średnio zręcznym ciałem kiepsko wychodziło mu wirowanie po parkiecie. -Poza tym w moim świecie dzisiaj jest spokojnie. A ty-usiadł skierowany w jej stronę a dłoń położył na jej kolanie.-Czemu uciekasz do mojego świata?-nigdy nie rozmawiał z nią jakoś ardziej od serca. Po prostu udzielał jej schronienia na swojej kanapie, kiedy ona tego potrzebowała.
OdpowiedzUsuń_Grigorij
-Och przepraszam! Pracuję w radiu a nie w seks telefonie -zachichotała - Więc może chcesz spróbować trochę potańczyć?-spytała Ingrid z bananem na twarzy miała nadzieje że się zgodzi bo w tedy będzie mieć pretekst by jej dotknąć. Ta potrzeba wyszła z nie wiadomo skąd nigdy nie czuła takiej potrzeby względem kobiet. To było inne nowe ale raczej nie gorsze. Przecież to co inne to w cale nie znaczy gorszę.
OdpowiedzUsuń-Ja mam tańczyć a nie mówić -odparła rozchichotana a potem zaskoczona tym co zrobiła Eliza. Dotykała ją tak jak Ingrid chciała ją dotknąć. Nigdy nie była z kobietą więc nie miała doświadczenia był to tak jakby jej pierwszy raz.
OdpowiedzUsuńPatrzyła w jej oczy i rozważała co by zrobić w końcu zbliżyła się jeszcze bardziej do jej twarzy i... pocałowała. Wrażenie było zupełnie inne niż z mężczyzną może i lepsze. Uśmiechnęła się zawadiacko i już Eliza leżała pod nią.
-Musisz mi wybaczyć ale to mój pierwszy raz z kobietą nie chcę cię zawieść - uśmiechnęła się i zaczęła ją całować
-Jeżeli tak to mogę cię nie zawieść -zachichotała znowu i pocałunkami zeszła na jej szyję po czym niespodziewanie poderwała głowę do góry.
OdpowiedzUsuń-wiesz to nie fair. Ja już jestem w bieliźnie a ty nie myślę że czas to zmienić - mrugnęła i zsunęła głowę na wysokość jej bluzki po czym zębami zdjęła jej koszulkę przy końcu pomagając sobie dłońmi. A potem zajęła się za odpinanie jej spodni ustami błądząc po jej ciele i wkurzając się że nie może odpiąć spodni.
Zdziwiła się bardzo jak jej się to udało. No ale cóż tak bywa uśmiechnęła się i gdy spodnie ściągnęła rzuciła je w bok i dłonie położyła na jej piersiach po czym już drugą dłonią odpinała stanik po czym go także gdzieś rzuciła i przywarła ustami do jej piersi to było strasznie dzikie i prymitywne jak na kulturalną Ingrid.
OdpowiedzUsuńByła podekscytowana to było inne to było niezwykłe więc Ingrid chciała wypróbować wszystkie możliwości. Wszystko co może zrobić. Chciała sprawdzić co może a czego nie.
Mogła podejść, ale jedynie do jego pleców bo już obrócił się na pięcie, nie mając ochoty na rozmowę z nią. Albo jednak ją miał? Problem leżał w tym, że był w rozsypce. A zawsze gdy w niej był, odcinał sie od wszystkich, zamykał w swoim świecie i tym podobnym, dlatego tak ciężko było mu teraz wydusić z siebie choć jedno słowo. No i nie chciał jej oskarżać, ale nie potrafiłbyć spokojny; jak zwykle słowa wypłynęły z jego ust bez jego wiedzy.
OdpowiedzUsuń- To powiedz, czemu ty do swojego byłego kochanka mówisz, że ma się odpier.dolić po tym wszystkim, jeśli świetnie wiedziałaś, że ma żonę i to się musi kiedyś stać, co? Nie jesteś piętnastolatką, żebyś się zakochała we mnie tak po uszy, że nie potrafiłaś powiedzieć mi dość. Wytłumacz mi to, słucham - odparł, ostrym tonem obracając się do niej i wwiercając w nią chłodne spojrzenie.
Andres
- No dobrze, możesz być z siebie zadowolona. Wyrolowałaś biznesmena, zniszczyłaś jego małżeństwo. Jak sama twierdzisz, nic nie straciłaś. Przykro mi tylko z jednego powodu, uważałem cię za kogoś bardziej wartościowego. Myślałem o tobie jako o chłodnej na zewnątrz dziewczynie, ze swoimi problemami, spraną psychiką z maską dla wszystkich, którą czasem przy mnie ściągałaś. Ale masz rację, baw się dalej, szalej, żyj na walizkach. Tobie można. Ale to koniec między nami, zresztą... i tak pomiędzy nami nigdy nic nie było. Miłego wieczoru, znajdź sobie kolejnego żonatego biznesmena. Może uda ci się wskórać coś więcej, niż tylko rozbicie małżeństwa. - zrzucał na nią całą winę, ale wiedział, że to tylko i wyłącznie przez niego wszystko tak się skończyło. Gdyby powiedział "stop" w odpowiednim momencie, teraz by tu nie rozmawiali. A teraz został bez niczego, chciał by poczuła się choć w najmniejszym stopniu tak źle jak on. Wiedział, że popełnił błąd. Ale teraz... teraz chyba już nie mógł go naprawić.
OdpowiedzUsuńOdszedł i bez słowa odjechał z przepięknym piskiem opon.
Andres
Uśmiechnął się do niej.
OdpowiedzUsuń-Moja kanapa zawsze służy miejscem. Tylko...Co tym razem się stało?-zainteresował sie nagle i stał bardziej dociekliwy. Co też mogło się jej przydarzyć, że chciał za wszelką cenę być tutaj u niego, zamiast posiedzieć u siebie. Właściwie dlaczego ona nigdy nie zapraszała go do siebie? Nigdy nie rozmawiali tak od serca. Ograniczali się do psioczenia na telewizję.
_Grigorij
Tak dobie odruchowo odetchnęła z wyraźną ulgą. I to dosyć głośno. Właśnie po to, aby pokazać, jak jej teraz dobrze, że się tego idioty pozbyła i jak jest zadowolona, że da spokój. A potem jeszcze rozniesie niusa i faktycznie, pewnie Ophelia będzie miała święty spokój z facetami. Oni byli dobrzy tylko jako koledzy. Wyłącznie.
OdpowiedzUsuńUśmiechnęła się kącikiem ust, słysząc to lakonicznie potwierdzenie. Tak jej się wyrwało to pytanie. W sumie, nawet nie pomyślała nad tym, co mówi, tylko chlapnęła. Ale po tym, co zrobiła, już chyba nie mogła zrobić nic gorszego. Ani zrobić z siebie wariatki, więc... Luz.
- Tak, ja też mam taką nadzieję i wiesz, dzięki... Holly - tak się jeszcze wyszczerzyła na koniec, wymawiając to imię. Zabawne. W sumie całkiem pasowało. Nie jakoś idealnie, ale było w porządku. Choć i tak chyba zawsze będzie miała przed oczami Audrey Hepburn jako osobę najbardziej pasującą do noszenia imienia Holly.
Zadrżała kiedy poczyniła ten gest dłonią. Naprawdę Ingrid przypominała zwierzę ale to dlatego że chciała spróbować wszystkiego wiec winić jej jako tako nie można.
OdpowiedzUsuńJak by zachęcona przez Elizę sama nieśmiało sięgnęła do jej kobiecości badając teren i zagłębiając się bardziej i mniej bardziej i mniej. Nawet ta zabawa podobała się Ingrid która już ściągała z Elizki jej majteczki. Zatrzymała się nagle.
-Wiesz i znów jest nie fair. Teraz ty mnie rozbierz -odparł i przeturlała się tak że teraz Eliza nad nią górowała
[A pomysl masz? Bo dla mnie to oni zero wspolnego maja. ]
OdpowiedzUsuńPhil
[ Jeej, jak miło :DD Dzięki, dzięki <3 Elizki historia ciekawa bardzo :D więc, pomysłu szczerze mówiąc nie mam :// Chyba, że Elizka chciałaby zrobić sobie tatuaż? Jeśli masz coś lepszego, to dawaj, bo głupi zaczynać od zera, ale nie widzę tu żadnego powiązania :c ]
OdpowiedzUsuń[ Byłabym wdzięczna, gdybyś jednak zaczęła ;) Dopiero wczuwam się w klimat tego bloga ]
OdpowiedzUsuń- Gaspar
[Jestem trochę wypruta dziś z pomysłów, więc jeśli byś miała pomysł na wątek z Patrickiem, zawsze chętnie. Mogę w ramach podzięki później zacząć :D]
OdpowiedzUsuńPatrick
- Każą mi. Zawsze możesz spróbować kazać im przestać, wtedy nie będę tu przybiegać ochoczo co tydzień, ale ostrzegam cię lojalnie, że mój trener to stary, radziecki terrorysta. - Wygłosił konspiracyjnym szeptem, przewiercając ją na wylot pełnym grozy spojrzeniem spod przymkniętych powiek. Chociaż Halsten zasadniczo nie był strachliwy, przynajmniej nie w stosunku do ludzi, których dobrze znał, szanowny pan trener potrafił wzbudzić w nim szczere przerażenie pięciolatka, który znalazł się przypadkiem w tarapatach i właśnie ma zostać ukarany. W przypadku Halstena - ukarany za cichy chód po ulicy albo coś równie spektakularnie niedopuszczalnego. - A tak całkiem serio, to... - Zrobił dramatyczną pauzę, żeby ta filozoficzna myśl zyskała odpowiednie tło. - Tak jak bolidy sprawdza się przed każdym wyścigiem i treningiem, tak ja muszę sprawdzać siebie non-stop, żeby maszyna nie zawiodła podczas grad prix. Czy ja właśnie porównałem się do samochodu? W dodatku średnio ładnego? - Zapytał, najprawdopodobniej samego siebie. Tak ciężkiej filozofii nie każdy mógł w końcu podołać. A już na pewno nie Halsten.
OdpowiedzUsuń[A oczywiście, że mam. Z taką fajną Elizą miałabym nie mieć ochoty? ^^ Gorzej niestety z pomysłami... Ale może uda mi się ruszyć makówką i coś wykombinuję. No chyba, że ty już coś masz :) ]
OdpowiedzUsuń[Zapomniało się chyba o Ing prawda?]
OdpowiedzUsuń[chciałam tylko powiedzieć, że Ofelki już nie ma, chyba, że nadal chcesz jakiś bajerancki wątek z podtekstem z nią, to może ożyć. a tak, to nie ma po co egzystować. ale zamiast niej jest Veikka jak coś.]
OdpowiedzUsuń[no pewnie;) podsuń jakiś pomysł, a zacznę:) ]
OdpowiedzUsuń[bardzo poproszę^^ jakieś pomysły?]
OdpowiedzUsuńI obie były nagie teraz wszystko było fair. I z głupim uśmieszkiem na ustach Ingrid pożerała wręcz całą Elizkę wzrokiem. Ale nie mogła jej dotknąć. El nadal trzymała jej ręce więc Ingrid była zdana na jej łaskę. Co było niesamowicie podniecające jak dla niej. Eliza była jej jak by chomikiem doświadczalnym jak by można było by tak powiedzieć to tak.
OdpowiedzUsuń-Tak teraz jest całkowicie fair - uśmiechnęła się - Ale no wiesz-zaczęła się kręcić by pokazać jej o co chodzi.
[ Okej, to jak nie dziś, to jutro coś wymyślę:) ]
OdpowiedzUsuńKażdy człowiek musi czasem spać. Jedna noc bez snu to jeszcze nie tragedia, dwie pod rząd da się przeżyć, ale trzecia... to już prawdziwa udręka. Oczy same zamykają ci się nie tylko przy pozycji siedzącej, ale nawet w chodzie. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że nieznośny hałas dobiegający z sąsiedniego mieszkania, który nasila się z godziny na godzinę, co rusz wyrywa cię ze snu, nie pozwalając ci choćby na krótką drzemkę. Zajoba idzie dostać. Aleixo naprawdę nie był nieznośnym sąsiadem, raczej nie naprzykrzał się lokatorom. Nie puszczał muzyki zbyt głośno ani za dnia, ani w środku nocy, nie stukał natarczywie po ścianach i podłodze, chyba, że akurat coś mu wypadało z dłoni, co zdarzało mu się rzadko, nawet nie taranował ludzi na klatce schodowej, choć miał ku temu okazję, gdy się spieszył. No więc za jakie grzechy domownicy po drugiej stronie ściany odwdzięczali mu się w tak nieprzyjemny sposób? Tego sam jeszcze nie wiedział. Szczególnie trudno było mu to wytłumaczyć, gdy dobijając się do drzwi nie zastał ani gospodarza, ani nikogo innego. Widocznie muzyka i głośne krzyki efektownie go zagłuszyły. To dlatego wylądował na balkonie ze szklaneczką... soku. Jakoś impreza, która trwała w najlepsze zniechęcała go do wtórowania im poprzez upijanie się.
OdpowiedzUsuń- Jeszcze lepiej - mruknął do siebie w ojczystym języku, spoglądając przelotem na dziewczynę wywijającą nogami na barierce. Naprawdę myślał, że chociaż tutaj nie poczuje bliskiej obecności grupy studenciaków, ale nic z tego. Wypuścił powietrze ze świstem, opierając szklankę na wąskiej poręczy, by w kolejnym momencie samemu podeprzeć się o nią wygodnie, ze wzrokiem utkwionym w dzielnicę.
ALEIXO CARREIRA
[Z pomysłem jest raczej ciężko, bo dziewczyny kompletnie się od siebie różnią, ale postaram się coś wymyślić... Wiem. Hannah mogłaby poznać się z Elizą podczas zajęć na uniwersytecie - Burkey pisałaby artykuł o studentach różnych kierunków i przepytywałaby między innymi Twoją brunetkę. Kilka tygodniu później mogłyby z kolei spotkać się na jakimś koncercie, bo Hannah lubi takie imprezy, nawet jeśli rzadko na nie chodzi. Co Ty na to? :)]
OdpowiedzUsuńPołożył dłoń na jej plecach i uśmiechnął się do niej smutno. Cóż inny uśmiech nigdy nie wstępował na jego twarz. Zawsze był smutny, ponury. Taka natura.
OdpowiedzUsuń-Kto cię skrzywdził, mała?-podrapał ją po policzku lekko
_Grigorij
[w sumie bardzo chetnie, a jakis pomysl? ;>]
OdpowiedzUsuń[Jeśli ci cię chce, możesz śmiało odpisywać.]
OdpowiedzUsuń/Halsten
[to chcesz tę Ofelkę, czy nie? ;D]
OdpowiedzUsuń[o mamuniu, mam ją dać z powrotem specjalnie dla tego bajeranckiego wąteczku z Tobą? ;D]
OdpowiedzUsuń[ja wiem, że fajna, bo moja ;D
OdpowiedzUsuńmów mi konkretnie.]
Eliza strasznie długo zajmowała się niepotrzebnymi czynnościami zamiast od razu przejść do rzeczy. Owszem można zajmować się grą wstępną ale nie aż tak długo! Ingrid była spragniona wrażeń i wszystko tak jak małemu dziecku szybko się nudziło chciała przejść do konkretów teraz zaraz już natychmiast. I... Doczekała się było to zupełnie inne jej język był tak różny od męskich języków. Jak by czytała jej w myślach wiedziała gdzie i jak było więc cudownie dosyć przez co dość szybko znów zaczęła się wić tym razem z rozkoszy i w tedy poczuła jej palce. Jęknęła cicho wypinając w górę swe biodra.
OdpowiedzUsuń[ jeeej, dzięki, dzięki! :* okej, to coś postaram się zacząć :D ]
OdpowiedzUsuńOliver lubił zimę w przeciwieńtwie do wszystkich dookoła. Zima była przecież taka piękna! Zarówno dla płótna, kartki zwykłego papieru jak i obiektywu aparatu. Chyba każdego artystę bardzo inspirowała i zagrzewała do pracy nad kolejnymi dziełami! Chyba, że tylko Oliś był na tyle stuknięty na punkcie sztuki...
W każdym razie, stał sobie właśnie przy oknie, a na parapecie leżała kartka papieru, na której to zawzięcie kreślił ołówkiem różne wzory. Przenosił na białą kartkę wszystko, co działo się na zewnątrz, aż w końcu jego wzrok na dłużej zatrzymał się na jakimś drobnym, szybko przemieszczającym się punkcie. Eliza? Tak, to na pewno ona! Śledził za nią wzrokiem, a gdy zobaczył, że wchodzi do jego klatki, mijając się z jedną ze starszych sąsiadek wywrócił oczyma. Teraz starsze panie będą miały temat do plotek. Odłożył ołówek i podchodzą do drzwi mieszkania, otworzył je dokładnie w momencie, kiedy Elizka pokonywała ostatnie schody. Uśmiechnął się w jej stronę pogodnie, po czym chwycił za rękę i szybko wciągnął do środka, zamykając drzwi.
- Zaraz przyjdą tutaj moje sąsiadki zombie z pochodniami i krzyżami. Trzeba się chować. - uniósł brwi z rozbawieniem.
[U mnie właśnie z pomysłami słabo, ale jak coś zarzucisz to ja z chęcią zacznę. Witam się cieplutko również :>]
OdpowiedzUsuń/Charles
[ W zasadzie nie widzę problemu. Identyfikacja jakiegoś bandziora może być ciekawa. ]
OdpowiedzUsuńPhil
- Zabierajcie mojego i niech służy słusznej sprawie! Ja i tak jestem już tak wytresowany, że on może spokojnie iść i pokrzyczeć na kogoś innego, poradzę sobie, jestem już duży. - Zapewnił z uśmiechem, odbierając od niej kopertę z wynikami, bo chociaż nawet i on sam byłby w stanie zinterpretować informacje zawarte na tych paru kartkach, nie mógł się sam sobie podpisać, a dotarli akurat pod drzwi gabinetu tego, który władnym był do złożenia prawomocnego autografu. - Widzimy się w weekend? Mam Vollmacht na party soft, a nie mam z kim się wypuścić na dziki rajd po mieście. - Vollmacht na party soft, wydany przez samego trenera terrorystę, nie był powszechnym zjawiskiem. Wręcz przeciwnie. Pojawiał się od wielkiego dzwonu, więc Halsten o imprezowaniu miał pojęcie prawie tak rozległe jak o fizyce jądrowej. Czyli: imprezowanie istniało. Podobnie jak na pewno istniała fizyka jądrowa. Przez sekundę przeszło mu przez głowę, że to pytanie nie było dobrym pomysłem, bo jeśli Eliza się zgodzi, to jego brak obycia w klubowych sprawach wyjdzie na jaw. To wyjdzie na jaw, a on wyjdzie na idiotę. Eliza za pewne wyjdzie z lokalu, nie mogąc na to patrzeć.
OdpowiedzUsuń[Wątek?]
OdpowiedzUsuń[no, Pyśku, może teraz nam wyjdzie coś, hm?
OdpowiedzUsuńjeśli już nie umarłaś :D]