27. 11, 1987, VAXHOLM • SUFLERKA W TEATRZE
Mokry język jej buldoga budzi ją do życia i zmusza do wyjścia spod ciepłej pościeli. Po zimnym panelach na bosaka idzie do kuchni, by wsypać karmę do miski i zrobić sobie kawę. Piję ją w towarzystwie śliny na stopach i porannej gazety w dłoniach. Po piętnastu minutach jest już gotowa do wyjścia, a po dziesięciu minutach stoi już w metrze i wstrzymuje oddech, by nie udusić się ostrymi perfumami jednej z pasażerek. Z odpychającą wonią na ubraniach wchodzi do teatru i zaczyna swoją pracę.
Uczęszcza na próby, uczy się sztuki na pamięć i uważnie obserwuje każdy ruch aktorów, by móc bezbłędnie wyczuć moment, w którym będzie musiała wkroczyć do akcji. Do perfekcji opanowała szept sceniczny, a na jej barkach ciąży odpowiedzialność za powodzenie spektaklu. Jest częścią trupy aktorskiej, choć stoi w cieniu swoich kolegów. Nikt z widowni jej nie zna i nikt nie ma pojęcia, że to właśnie ona chowa się w budce suflera. Nie dostaje bezpośrednio oklasków, bo nie wychodzi na scenę i nie kłania się publiczności. Wie, że końcowy aplauz jest po części też dla niej, ale podświadomość złośliwie szepcze jej co innego.
Uśmiecha się do współpracowników, życzy im miłego dnia i po paru minutach, po wstąpieniu do zoologicznego, by kupić nowego gryzaka swojemu pupilowi, znów stoi w metrze i jedzie do domu. Tam wita ją potok śliny i zapach świeżo przywiezionej pizzy. Po raz tysięczny pierwszy obiecuje sobie, że jutro na pewno zmieni zamek w drzwiach. Kopie pod komodę porozrzucane buty i zmęczona opada na wypłowiałą kanapę obok brata, czekając na wieczór przy horrorach.
*nie było pomysłu na tytuł
mało o charakterze, bo lubię go kreować w wątkach
bywam tak często, jak mogę, więc opóźnienia mogą się zdarzyć
dwie postaci do przejęcia!
siemanko :3
powiązania/ więcej
*nie było pomysłu na tytuł
mało o charakterze, bo lubię go kreować w wątkach
bywam tak często, jak mogę, więc opóźnienia mogą się zdarzyć
dwie postaci do przejęcia!
siemanko :3



